Trabant jest wytworem społeczeństwa, które powstało zgodnie z receptą myśli lewicowej. Z tego względu byłoby w porządku, gdyby bojownicy Bader Mainhoff używali tego „słusznego” pojazdu w swoich zamachach. Oczywiście, takimi idiotami nie byli ponieważ myśleli zgodnie z Leninem. „Powiesimy Zachód na sznurze wyprodukowanym u nich, i kupionym za pieniądze od nich pożyczone”. To się nazywa pragmatyzm w działaniu. Trabantem nie mogliby uciec nawet przed rowerem. Dobry przykład „wyższości” Kapitalizmu nad Socjalizmem. Volkswagen i Trabant.
Człowiek lewicy nie musi poddawać się ascezie, jak szanowny Stary Kawaler nam wciska. Jeżeli pracuje uczciwie to ma prawo konsumować z pełną radością owoce swojej ciężkiej pracy. Natomiast Panie Kawalerze, gdy człowiek lewicy zarabia na ludzkiej głupocie i zarabia na głoszeniu lewackich myśli o „dobru ludzkości”, gdy jedną ręką organizuje bal charytatywny na „biednych”, a drugą ręką wydaje budżetowe pieniądze na wizażystę, modne stroje, to suma sumarum robi nas w bambuko. I o to chodzi tym „porąbanym prawicowcom”.
„Wśród prawicowców wielkim wzięciem cieszy się teza, że lewica nie ma pojęcia o prawdziwym życiu proletariatu czy też tak zwanych wykluczonych, zna je bowiem tylko z książek, filmów i zasłyszanych opowieści. Nie od dziś, a co najmniej od relacjonowania w PRL-owskich mediach działalności Kuronia i Michnika wiadomo, że lewica ( zwłaszcza laicka ) czas przepędza whisky chlejąc, kawior jedząc, a za panienkami ganiając, bez styczności z empirycznym proletariatem.”
Dobrze wiemy, że do Klubu Miłośników Whisky i Cygar nie należeli Kaczyńscy, czy Macierewicz a znani towarzysze (np. Ireneusz Sekuła), którzy z „gołodupków proletariackiej PZPR” przeistoczyli się w magnaterię III RP poprzez „skok na kasę po PRL” (uwłaszczenie nomenklatury, prywatyzacja, układy w MinFin, itd. itd. ). Panie Stary Kawalerze, tu chodzi o to, że gemba pełna frazesów o biedzie proletariatu, a z drugiej strony nieumiarkowane chłeptanie z koryta budżetu państwa. Czy wprost, jako urzędnik, czy przy pomocy zleceń z tego budżetu (kasy fiskalne, domki popowodziowe i inne tam takie dobrodziejstwa).
„Prawica - zwłaszcza dzieci transformacji, ze świeżego awansu - lubi w każdym aspekcie życia odgradzać się od ludzi niższej kondycji. Na przyjęcia i do klubów chodzi tylko z ludźmi ze swego środowiska ( co najmniej; dobrze jest pójść tam, gdzi bawi się klasa o stopień wyżej; znamiona różnic między stopniami są znane i uznawane ). Na spotkaniach, gdzie bawi mieszane socjalnie towarzystwo, można zaobserwować np. związek jakości podawanych gatunków alkoholi ze statusem konsumujących; pomysł bardzo starej proweniencji, w użyciu już u senatorskiej elity Cesarstwa Rzymskiego. Pozycja w społecznej hierarchii gra wielką rolę w decyzji, z kim pójdzie się uprawiać seks. Auto z górnej półki, takiż zapach, ubrania od projektanta, działają jak afrodyzjak na kobietę ( a i na nieheterosekualnego mężczyznę ); panowie bez wspomnianych atrybutów marne mają szanse na "wyrwanie" kogoś w tzw. dobrym towarzystwie. Rola znamion materialnego statusu jako wyznaczników seksualnej aktrakcyjności dotyczy też kobiet, choć w nieco mniejszym stopniu. Obserwujemy dziś znaczącą zmianę znaczenia barier społecznych w sferze seksu, w porówaniu z czasami świetności arystokracji czy zasiedziałej burżuazji starego chowu. Kiedyś bariery te obowiązywały tylko przy zawieraniu małżeństw, podczas gdy seks można było ( a nawet było to mile widziane ) uprawiać z osobami niższej kondycji. Przespać się z panną, lub panią, z czworaków - było nawet oznaką fantazji i jaśniepańskiej dezynwoltury. Zaiste, bardzo spsiały nam klasy wyższe”
Kawalerze, dziećmi transformacji w Polsce bynajmniej nie są dzieci konserwatystów, tylko kacyków postPZPR-owskich, i głównie sieroty po PRL-u - główni piewcy III RP. Te Twoje ble, ble ble nijak się nie ma do polskiej przaśnej rzeczywistości. Cały ten „high live” to popłuczyny po PRL-u : Wojewódzki, cały TVN, ViVa, Polsat i inne kolorowanki.
„Kolejny zarzut nader chętnie przez prawicę podnoszony - lewicowcy doją podatników, a jednocześnie szkodzą im, za ich pieniądze płodząc socjalistyczne brednie. Zarzut ten jest chybiony - wszak lewica szczerze mówi, że państwo winno finasować działalność intelektualną czy organizatorską ( np. kluby "Krytyki Politycznej" ), która jest pożyteczna; a co dziwnego w tym, że swą działalność za pożyteczną uznaje? Czemu to mieliby sami się biczować, jak gogolowska wdowa po podoficerze? Natomiast prawica, gdy czerpie środki z budżetu ( dotacje dla think-tanków, na publikacje, czaspisma, praca w publicznych instytucjach wykorzystywana do jawnego propagowania swej wizji ideologicznej ), sprzeniewierza się swym twardym zasadom, które mówią, że działalność intelektualna - jak każda - winna być opłacana tylko ze środków prywatnych, a na rynku dobry towar zawsze sobie poradzi. Czyżby bali się konfrontacji teorii z rzeczywistością?Zarzut jest nadal prawomocny i Twoje argumenty miałkie. Socjalistyczne brednie, płodzone przez lewaków to : bezpłatne szkolnictwo, darmowa służba zdrowia, państwowe Domy Dziecka, pomoc biednym rodzinom (po 200 zł na miesiąc) , podatek progresywny, praca dla wszystkich, każdemu według potrzeb, prawa rodzinne dla gejów, prezerwatywy dla dwunastolatków itd., itd., itd. Kto się boi konfrontacji z rzeczywistością? Przecież nie TY, ale ten zwykły proletariusz, który uwierzy w te lewackie bzdury.
Miałki tekst, jak na erudytę z taką klasą, inna sprawa, że trudno obronić SOCJALIZM.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)