Z takim to starym pozdrowieniem gladiatorów powinni dzisiaj występować uczestnicy największej komercyjnej imprezy sportowej. Użycie słowa "sport" jest może niewłaściwie, bo większość konkurencji ze sportem ma niewiele wspólnego a sama impreza to wielkie polityczno-propagandowe i komercyjne przedstawienie z dużą domieszką nacjonalizmu.
Jak na wielką impreze przystało konkurencje są prowadzone na granicy ryzyka, a osoby nie będące specjalnie przygotowanymi "brojlerami" nie mają co tam szukać. Występ grozi śmiercią lub w najlepszym razie kalectwem. Publika bowiem płaci i wymaga - coraz większe szybkości, coraz dłuższe skocznie lub stoki o karkołomnych nachyleniach. Oczywiście nic za darmo - najlepszym pracownikom zapewnie się odpowiednie wynagrodzenie i prestiż społeczny.
Olimpiady już tak daleko odeszły od ideii olimpijskiej, że całkiem spokojnie można sobie podarować jej oglądanie. Zwłaszcza, gdy różnice czasowe to znakomicie utrudniają. Może tylko spadek "oglądalności" sprowadzi tą imprezę do właściwych rozmiarów.
Inne tematy w dziale Rozmaitości