Impreza odbyła się w siedzibie Oddziału Prewencji w Gdańsku przy ul. Słowackiego z okazji święta policji. Było to nieformalne spotkanie kierowników z KWP, policjantów i pracowników cywilnych. Ponoć bez zgody Komendanta Wojewódzkiego Policji.
Początkowo było miło i przyjemnie, ale do czasu. Do momentu, gdy z przybyłymi policjantami pożegnał się kapelan pomorskiej policji. Wtedy to "dyskusja" nabrała rumieńców. W ruch poszły pięści, krzesła i inne ruchomości.
- To było regularne mordobicie. Myślałem, że kogoś zabiją. Zaczęło się od przepychanki, a skończyło bójką, jak na ustawce kiboli. Teraz chłopaki z prewencji się cieszą, że mogli przywalić oficerowi - powiedział świadek zdarzenia.
W wyniku bójki policjantów jeden z funkcjonariuszy ma złamaną nogę, inni są mocno potłuczeni. Oficjalnie policja nabrała wody w usta, sprawa jest bowiem wciąż badana - m.in. przez Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji i Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej w Gdańsku. Konsekwencje wobec organizatorów i uczestników zostaną wyciągnięte po zakończeniu oficjalnego dochodzenia - powiedział Jan Kościuk rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.
Nieoficjalnie na imprezie doszło do dyskusji pomiędzy długoletnimi funkcjonariuszami z Gdańska a "elbląskim desantem". Chodzi o funkcjonariuszy, którzy przyszli do KWP wraz z komendantem wojewódzkim policji, nadinspektorem Krzysztofem Starańczakiem, służącym wcześniej w Elblągu. Także stamtąd pochodzi jego zastępca, insp. Mariusz Darabasz, który nieco wcześniej pracował jako szef policji w Gdańsku. Na innych eksponowanych stanowiskach w gdańskich komendach również pracują ludzie z Elbląga.
Nooo przykład idzie z góry, Ech, stróże porządku...
Inne tematy w dziale Polityka