W niewiarygodnym tempie trwa zawłaszczanie prokuratury. Lecą głowy jena za drugą. Nigdy dotychczas nie odbywało się to w takim tempie i zakresie. Ta lawina zmian wydaje się mieć powód - ukręcić łeb prowadzonym dochodzeniom.
Szefowie prokuratur apelacyjnych z Warszawy, Krakowa, Katowic i Lublina oraz szef Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zostali odwołani przez ministra sprawiedliwości. Jak ustalił "Wprost", w najbliższych dniach stanowisko straci co najmniej kolejnych czterech prokuratorów. Po nich przyjdzie kolej na wymianę prokuratorów okręgowych.
Pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie toczą się m.in. śledztwa dotyczące zawierania niezgodnych z prawem umów na najem służbowych mieszkań (zajmował je m.in. obecny szef Prokuratury Krajowej Marek Staszak), są też tajne śledztwa dotyczące ministra Radosława Sikorskiego i marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego.
Kolejnym przeznaczonym do odwołania jest Robert Płoch, szef Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. Płoch nie zgodził się na podpisanie listu-donosu na szefa CBA Mariusza Kamińskiego do premiera Donalda Tuska. Ostatecznie zrobił to tylko szef rzeszowskiej Prokuratury Okręgowej



Komentarze
Pokaż komentarze (5)