Ostatnimi czasy dzieją się jakieś tajemnicze zdarzenia, o których to nie jesteśmy informowani lub dowiadujemy się całkiem przypadkiem po długim czasie. A to przesłuchanie Krauzego (zwróććie uwagę że nie piszę K. bo to zabronione), a to cichcem trybunał wycofuje się ze sprawy weksli Samoobrony, a to znowu chyłkiem wypuszcza się z więzienia ludzi umoczonych po uszy w poważnych sprawach. (dyrektorzy COS złapani na braniu łapówek czy szef Coloseum uwikłany w gigantyczne przekręty).
Co ciekawe media POsłuszne, które jeszcze tak niedawno z niezykłą dociekliwością tropiły fakty z życia koalicji, grzmiały na każdy przejaw nieprawidłowości (prawdziwy czy częściej fikcyjny) nabrały wody w usta. Nict to, czystki, przekręty, zwalnianie z więzień - cisza, spokój, nic się nie dzieje.
Słowem cudowny kraj i żyje się lepiej (niektórym zwłaszcza).
I tak się przypomina mi genialna piosenka Młynarskiego z czasów komuny. Komuny, która nieoczekiwanie wraca. Homo sovieticus wiecznie żywy.
Koci-łapci, kici-kici, ole-olejanko,
zajmujemy razem z babcią urocze mieszkanko,
my mieszkamy na parterku, babcia w oficynce.
Drepce żądna informacji o całej rodzince.
Lecz choć u nas trwa od rana z sodomką gomorka,
babci o tym się nie mówi, by była w humorku.
Wujek Ziutek, ale smutek, choć kawał mężczyzny
świat pożegnał przy pomocy sznurka od bielizny.
- -- Co z Ziuteczkiem? -- głos babuni dźwięczy na przygórku.
- -- Jak mu idzie? -- Idzie, babciu, idzie jak po sznurku.
Lecz dokładniej informować babci nikt nie spieszy,
po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy.
Kuzyneczka Ernestynka ozdoba rodziny
kawki z gniazda wybierała i spadła z drabiny.
- -- Co z malutką? -- głos babuni z góry brzmi radośnie.
- -- Co tam u niej? -- Krzywa rośnie, babciu, krzywa rośnie.
Lecz dokładniej informować babci nikt nie spieszy,
po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy.
Tata zasię manko w kasie miał i siedzi w kiciu,
były o tym wzmianki w prasie, w Ekspresie i w Życiu.
Ale fakt ten się nie stanie dla babci udręką,
bowiem się drukuje dla niej osobne pisemko.
Na domowej drukarence wszystko się wyłuszcza
i w ogóle się babuni na parter nie wpuszcza.
Aż rodzinnie osiągniemy, prawda ta nas krzepi,
sytuację, w której może być nam tylko lepiej.
A jak nam już będzie lepiej, panie i panowie,
to się babci, koci-łapci, o tym też nie powie.
Niech zażywa główka siwa spokojnych pieleszy,
po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)