W TVP można było zobaczyć reportaż z Niemiec. W małym przygranicznym miasteczku Leocknitz mieszka ok. 60 polskich rodzin. Zostali zaproszeni przez tamtejsze władze (chciały zapełnić pustostany) i zachęceni niskimi cenami.
Niewątpliwie nie spodziewali się, że w niedługim czasie staną oko w oko z rasizmem. I to nasilającym się z każdą chwilą. I to nie już pojedyncze przypadki pobić, szykan polskich uczniów w szkole czy antypolskich ulotek w rocznicę śmierci hitlerowskich notabli i rasistowskich napisów na drzwiach, skrzynkach pocztowych. Teraz doszło do niszczenia samochodów z polskimi znakami rejestracyjnymi.
Czy mamy czekać na najgorsze ?Co dalej ? Niemiecka policja bagatelizuje, władze nic nie wiedzą – dowiedzieli się od polskiej TV. Teoretycznie potępiają, praktycznie nic nie robią. NPD neofaszystowska, legalnie działająca partia ma w regionie 18% poparcie.
I co na to wszystkie nasze politpoprawne oszołomy ? Tak łatwo zarzucając nam oskarżeniami o antysemityzm, o rasizm, ciemnotę i wstecznictwo i stawiając nam zarazem za wzór te wspaniałe kraje zachodu. Tam to przecież kultura, wrażliwość i postęp. I co wy na to ?
Teraz czekam na ostrą reakcję polskich władz, mam nadzieje, że premier Tusk w równie zdecydowanych słowach potępi te rasistowskie wybryki, choćby tak mocno jak ojca Rydzyka. Dość chowania głowy w piasek i udawania, że nic się nie stało.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)