Gdy rejsowy Boeing z premierem Donaldem Tuskiem leciał nad Atlantykiem, do biura LOT w Nowym Jorku zadzwonił ktoś z informacją, że na pokładzie samolotu jest bomba.Według tajemniczego rozmówcy podłożony został około sześciokilogramowy ładunek. To koniec mrzonek o tanich lotach i oszczędzaniu na bezpieczeństwie VIP-ów - powiedział wysoki rangą oficer BOR. - Tak naprawdę jesteśmy zdani teraz na działania amerykańskiej Secret Service, która zajmuje się w USA ochroną VIP- ów.
Panie premierze oto wyszła cała głupota i hipokryzja takiego postępowania. Zamiast taniej jak zwykle wychodzi drożej. Tym bardziej, że jak się okazało samoloty rządowe i tak podczas tej wizyty zagranicznej będą latały ....... tyle że puste. Bo wymaga tego konieczność wylatania przez pilotów rządowych odpowiedniej ilości godzin w powietrzu.
Nie może być, że premier prawie 40 milionowego kraju dla medialnego efektu naraża kraj na śmieszność. Tanie państwo to marne państwo. A nam jest wstyd.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)