Całkiem przypadkiem byłem świadkiem żenującego spektaklu w naszym Sejmie. Szanowna pani poseł jako poseł sprawozdawca Ustawy medialnej odpowiadała na zapytania poselskie. I robiła to w stylu "pośle Dorn i psie Sabo nie idźcie tą drogą". Dziwne miny, mętny wzrok, bełkotliwe odpowiedzi nie na temat i pyskówka z posłami z sali wywoływały co po chwilę salwy śmiechu.
Przypominam, że rzeczona posłanka była już przez sąd rozliczana za spowodowanie kolizji drogowej w czasie rekonwalescencji choroby filipińskiej i ucieczkę z miejsca wypadku. Po 2 latach sąd orzekł, że stan wskazujący na zaawansowaną chorobę był spowodowany lekami z dużą zawartością procentową wirusa. (skąd my to znamy).
Po tych wyjaśnieniach to nawet SLD wstrzymało się od głosu podczas przyjmowania projektu Ustawy o zawłaszczeniu i likwidacji mediów publicznych.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)