Tak dziś mówi większość Irakijczyków po pięciu latach operacji "Iracka wolność". Pięć lat i liczba ofiar przekroczyła już wielokrotnie ilosć tych z czasów Saddama.
I jakie to osiągnięcia przyniosła Irakowi europejska, chrześcijańska demokracja ? Kilkaset tysięcy zabitych mieszkańców, przeszło milion rannych i kalek, zrujnowany gospodarczo kraj, braki podstawowych środków do życia, lekarstw, żywności, wody, gigantyczne bezrobocie. A do tego kilka tysięcy nowych ofiar co miesiąc, zamachy, amerykańskie ataki i pacyfikacje, wzrost wzajemnych antagonizmów i nienawiści religijno-narodowościowej. W Iraku nic nie funkcjonuje, no może poza amerykańską armią.
Przeprowadzona pod zmyślonym pretekstem agresja z hasłem walki z terroryzmem wytworzyła tysiące nowych desperatów gotowych na wszelkie poświęcenie, zamachy, terroryzm. W laickim kraju stworzyła nienawiść religiją i narodowościową. Za Saddama europejczycy cieszyli się szacunkiem, nie było problemu z poruszaniem się, kościoły chrześcijańskie działały bez problemów. A dziś ? Nikt po zmroku z domu nie wychodzi bo strach.
Pewnie zaraz ktoś powie, że Irak jest sam sobie winien bo nie potrafi się rządzić we własnym kraju. Nie szanowni państwo, antogonizmy w Iraku to tylko skutek naszej chrześcijańskiej działalności z lat poprzednich. To my w kończącej się epoce kolonializmu stworzyliśmy granice Iraku na przekór stosunkom religijnym i narodowościowym. To wielkie mocarstwa podzieliły Bliski Wschód według własnych stref wpływów i przewidywanych korzyści. Dziś zbieramy owoce tej działalności.
Tak, Saddam był tyranem, niemniej trzymał wszystko żelazną ręką we względnym spokoju. Dziś otworzyliśmy puszkę Pandory, narobiliśmy wiele szkód i co gorsze nie mamy pomysłu co dalej. Tylko niekończąca się wojna i pasmo ofiar.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)