claroklara claroklara
129
BLOG

Prima Aprilis już był...

claroklara claroklara Polityka Obserwuj notkę 14

 

10 kwietnia 2010

 

Może się to zdawać dziwne, ale to właśnie Krzysztofa Putry żal mi najbardziej. Te jego piękne, choć i trochę śmieszne wąsy. Przesympatyczna twarz ojca ośmiorga dzieci! Wicemarszałek tylko 3lata starszy od mojej matki, więc domyślam się, że najmłodsze jego pociechy są jeszcze w podstawówce, jak mój brat. Po nim płaczę chyba najbardziej, choć nie jestem ekspertem od polityki.

Po raz pierwszy zajrzałam na blog Kataryny, o którym kiedyś usłyszałam u Pospieszalskiego i strasznie ucieszyło mnie to, że mamy podobne spojrzenie na tą tragedię: poczułam się choć odrobinę mniej samotna.

Podczas wyborów w 2005 roku agitowałam swoich przyjaciół i znajomych, by głosowali na Kaczyńskiego, agitowałam, bo mnie wówczas brakowało jeszcze kilku miesięcy do pełnoletności. Byłam skuteczna, udało mi się przekonać parę osób i dzięki temu czułam, że uczestniczyłam w tych wyborach. Bardzo się cieszyłam, od razu napisałam do przyjaciela (wtedy zdawał się nim być), który też całym sercem był za Lechem Kaczyńskim, nawiasem mówiąc dzięki niemu poznałam Elżbietę Jakubiak, która dziś ze łzami w oczach wspominała prezydenta, u którego miała dość wyraźne względy.

Przez pierwszy rok, półtora trzymałam kciuki za PiS tak mocno, jak tylko się dało. Później przyszło rozczarowanie i poczucie, że w tym kraju nigdy nic się nie zmieni. Że wszyscy politycy są tacy sami i potrafią tylko prowadzić do rozłamów lub kraść. Jednak nigdy wcześniej nie spotkałam się z tym, żeby tak gnębiono jakiegolwiek prezydenta, jak to robiono z Kaczyńskim.

Dziś w telewizji jeden z porannych mówców, którego już niestety nazwiska nie pamiętam (za duży to był szok, by przywiązywać do tego wagę) powiedział: Włączyłem radio i pomyślałem, że to jakiś niesmaczny żart, bo niektóre stacje radiowe prowadziły podobne audycje.Dopiero, kiedy na wszystkich kanałach mówiono to samo uwierzyłem.

Właśnie - takich niesmacznych żartów było mnóstwo, ja sama, kiedy obudził mnie rano głos z telewizora myślałam, że to jakiś okrutny żart. Taka była pierwsza reakcja. Druga myśl, że jeszcze się nie obudziłam.

Na jednym z portali społecznościowych wyraziłam swoją opinię, że stała się potworna tragedia, ale nie wierzę, że miałaby ona zlikwidować podziały, że teraz niektórzy nie wiedzą czy się smucić czy raczej cieszyć - byłam wzburzona i rzeczywiście ta opinia była nie na miejscu, ale podyktowała ją złość na obłudę obywateli RP: nie znosili Kaczyńskiego i PiSu aż do bólu, a tu nagle piszą "odszedł wielki człowiek", "patriota" (tak, jakby wiedzieli co to słowo oznacza), a kiedy zobaczyłam komentarz znajomej: "ale akcja..." po prostu mną zatrzęsło. Ale co się zaraz stało? Natychmiast zostałam zbesztana, zmieszana z czym się dało (również przez "ale akcję"). Komentarz usunęłam i tylko zamieściłam nowy z podziękowaniem za to, jak bardzo wszyscy troszczą się o mnie, moją moralność i polityczną poprawność.

Właśnie - polityczna poprawność. To, czego, Bogu dzięki, za rządów Kaczyńskiego było niewiele (z jego strony, rzecz jasna) i za co tak bardzo go szanowałam. Był patriotą, bo nie kłaniał się Rosji, ani nikomu innemu. Taki nasz mały Piłsudski. Zabrakło tylko przewrotu o którym marzę od dawna, bo uwarzam, że tylko on nas może dzwignąć jakoś. Bo podział władzy w obecnym  kształcie zwyczajnie się nie sprawdza.

Od jakichś dwóch czy trzech miesięcy znów zaczęłam "wracać do Kaczyńskiego", w tym sensie, że postanowiłam sobie jednak do wyborów iść. Ba, znów udało mi się przekonać kilka osób. I nie chodzi już o to, że nie lubię PO, bo do posłów PO (poza Palikotem) większych zastrzeżeń nie mam, ale nie znoszę elektoratu PO - tej części, która głosuje na PO, bo na PiS głosują tylko mohery i kurduple, a odnoszę wrażenie, że to 80% ich elektoratu. I w nosie mam polityczną poprawność.

Teraz mam tylko nadzieję, że Jarosław szybko się pozbiera i będzie kandydował. Bo chcę mieć prezydenta patriotę. Tusk sprawdza się jako premier i niech na tym stanowisku pozostanie, ale niech wreszcie nasi politycy zaczną zachowywać się godnie i nauczą się rozmawiać! Ale podchodzę do tej idei raczej sceptycznie - śmierć Papieża nie była wystarczającym impulsem do tego, to ta tragedia będzie? Żeby chociaż wybory prezydenckie przebiegły w atmosferze zadumy.

A że tragedia w Smoleńsku, właściwie w Katyniu? Chyba nie mogli sobie wymarzyć "piękniejszej" śmierci, blisko Rodaków walczących o naszą wolność, śmierć dość szybką - mam nadzieję, w otoczeniu przyjaciół i jak Kaczyńscy - bliskich. Niech im ziemia lekką będzie.

 

Zakończę początkiem piosenki z filmu "O dwóch takich co ukradli księżyc" (na podst. Kornela Makuszyńskiego): "Tyś jest zuch..."

 

Katyń

 

KATyń - jakże znamienna nazwa!

claroklara
O mnie claroklara

Polka, choć francuskiej krwi. Katolik. Prawicowiec. Żona. Matka, rodząca w domu. Dziennikarz. "O-filozof". Oszołom na wielu płaszczyznach.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka