Tusk wreszcie dotrzymał obietnicy! Miałam już takie podejrzenia w zeszłym roku, ale dziś jestem pewna! Przekonana jestem, że zaraz część z Was, Szanowni Czytelnicy, zacznie krzyczeć, że to element kampanii, ale tym razem nie przyłączę się do tego chóru.
Otóż Charczący (z niemiecka) Donek obiecał nam swego czasu, że w Polsce będziemy mieć Drugą Irlandię (powinniśmy mieć pierwszą, rzecz jasna, ale wszystko w swoim czasie) no i mamy! Ludziska, mamy! Wyjrzyjcie przez okno! Kolejny dzień leje bez przerwy! A u kogo nie leje, ten pewnie walczy właśnie o swój dobytek, bo lało wcześniej i go zatopiło. Wstyd się przyznać, ale na terenach niezalewowych naszym jedynym zmartwieniem jest to, że prania nie ma jak wysuszyć.
Jeszcze tylko jeden krok dzieli nas od pełni sukcesu: kryzys przez duże "k". "Nawet zagorzali pesymiści nie byli w stanie wyobrazić sobie gorszego początku roku dla Irlandii: kryzys systemu bankowego, upadła bogata w tradycje firma Waterford Wedgwood, największy eksporter, Dell, przenosi produkcję do Polski (tak zwane z deszczu pod rynnę), rekordowy wzrost bezrobocia. W obliczu dziur budżetowych państwo może stracić swoją wiarygodność finansową. Celtycki tygrys, niegdyś wzór dla Europy, jest wykończony." (źródło)
Wówczas nasz wspaniały przywódca mógłby dziarsko zaśpiewać (Bronek by chórki robił):
Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!
(Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie)
Chcieliście Irlandii, no to ją macie!
Skumbrie w tomacie, pstrąg

Taki będzie efekt Cudu Donka. Dzień w dzień.
On nawet cyrografów nie czyta dokładnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)