Kościół Latającego Potwora Spaghetti powoduje paroksyzmy wierzących. Decyzja sądu, aby Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji ponownie rozpatrzyło wniosek o rejestrację, brzmi jak „wyrok”. Prawo powiedziało: należy zarejestrować; w tym wypadku prawo (sąd) o rejestracji nie decyduje, a MAiC.
Jak zatem ma to ugryźć minister Rafał Trzaskowski, który o tym rozmawiał z Jackiem Żakowskim w TOK FM?
Nie jest argumentem dla społeczeństwa polskiego, iż Spaghetti został zarejestrowany w innych krajach, w tym w pobliskich Czechach, bo społeczeństwo polskie w tej właśnie kwestii różni się zasadniczo od czeskiego, a władza jest tego społeczeństwa emanacją.
Mam wrażenie, że minister Trzaskowski nie ma nic przeciw rejestracji Spaghetti, ale on jest administratorem powierzonej mu sfery, nie jest właścicielem aksjologii społecznej.
A tę wyraził o. Rydzyk przy innej okazji, że 90 proc. katolików powinno mieć 90 proc. mediów.
I minister się boi, że 90 proc. Polaków chce mieć przynajmniej 90 proc. racji. Z tym się zmaga Trzaskowski.
Przecież nie będzie rozpatrywał, czy Spaghetti jest równy Jahwe. O tym ostatnim możemy tylko powiedzieć, że jest starszy.
Także minister nie wyśle etnografów, aby zmierzyli głębokość zakotwiczenia w tradycji pastafarian, ani powagę ich rytuałów.
Jeżeli się podpisują pod religię, wyznają monoteizm (acz to nie jest żaden warunek), mają swoją kosmogonię (mrożkowską, bo mrożkowską), mają elity kapłańskie od celebry – dalej nie może brnąć administrator. Ani w powagę, ani w poczet świętych (nie wiem, czy mają świętych makaronu), ani czy Spaghetti przetrwa wieczność i czy będzie odczyniał sprawiedliwość w Dolinie Jozafata.
To metafizyka, która uzyskuje postać intelektualną w zależności od inteligencji „doktorów” poszczególnych kościołów.
Żakowski zadał skądinąd podstawowe pytanie dla sprawy przedstawienia dowodu, w tym wypadku dowodu na religię Spaghetti. Jeżeli można postawić tezę: „Spaghetti nie może być zarejestrowany”, tym samym musi być nieprawdziwa antyteza: Kościół katolicki może być wyrejestrowany.
Czy można wyrejestrować Kościół, który ma w swoich szeregach Michalika, Rydzyka i Gądeckiego oraz armię wiernych?
Nie można. A zatem, czy polska demokracja jest w stanie chronić zdecydowaną mniejszość pastafarian?
I tu jest pies pogrzebany. Demokracja nie chroni mniejszości, bo w polskim społeczeństwie demokracja jest dyktaturą większości. „Możemy was przegłosować, możemy was zgnieść naszą armią wiernych”.
Polska demokracja ma się nijak do demokracji klasycznej (greckiej, acz Sokrates zginął z fałszywych oskarżeń o niereligijność) i także odbiega od dojrzalszych demokracji zachodnich, w tym niestety też czeskiej.
Trzaskowski chciałby, ale obawia się jednak o tę armię, która pod hetmanami Michalikiem, Rydzykiem, Gądeckim dopnie swego za pomocą prawa: „obrazy uczuć religijnych”.
O to samo wyznawcy Spaghetti nie mogą oskarżyć katolików tylko z jednego powodu, nie są zarejestrowani.
Prawo nie uznaje ich jakości religii. Ani kosmogonii, ani rytuałów, ani elity kapłańskiej, ani wyrazu twarzy, gdy wyrażają się o swoim bogu. Przydałby się w Polsce jakiś Diogenes, choć… skończyłby gorzej niż Sokrates.
Rejestracja Spaghetti spowodowałaby zupełnie inna wykładnię „obrazy uczuć religijnych”.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)