Papież Franciszek przeprosił za pedofilię, "zło, które wyrządzili niektórzy księża".
I co ważne - poprosił o przebaczenie. W hierarchicznym języku to więcej, niż mówili jego poprzednicy, włącznie z Benedyktem XVI, który pierwszy rozpoczął walkę z tym przestępstwem wśród kleru, ale poległ. Podał się do dymisji.
Audytorium papieża była delegacja Międzynarodowego Katolickiego Biura ds. Dzieci. Ale papież mówi, świat słyszy, pod warunkiem, że w pobliżu jego ust są media.
Czy doszły te słowa polskiego Kościoła, który jest zajęty walką z gender, uczestniczeniem w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, namaszczaniem a to Kaczyńskiego, a to Ziobry, jako politycznego ramienia swoich wartości?
W polskim Kościele na ten temat głucho. Poprzedni szef Episkopatu Polski słabości kleru dopatrywał się w zagubionym dziecku, które "lgnie". Nowy, abp Stanisław Gądecki był łaskawie zauważyć, iż owszem pedofilia jest, ale na przeszkodzie walki z nią stoi: "pewna sieć ludzi, którym bardzo zależy, żeby ten przypadek czy tę okoliczność wykorzystać przeciw Kościołowi".
Gdyby Franciszek słyszał Gądeckiego może by nie przeprosił i prosił o wybaczenia ze względu na "pewną sieć ludzi".
Kościół polski ma jednak swoją sieć i to silną. Ta sieć medialna raczej nie wystąpi przeciw Kościołowi. Na media Rydzyka nie liczę, który kursuje między Warszawą a Toruniem i takimi głupstwami jak pedofilia nie zawraca sobie głowy. O wiele ważniejsze - przyzna to każdy polityk - jest obsadzenie jedynek na listach wyborczych. Do tej pory tylko w Solidarnej Polsce udało mu się z Adamkiem (nie liczę Kempy). Czasu coraz mniej, a drugiej jedynki nie ma.
Polski kler nie zajmuje się takimi przyziemnymi sprawami, jak walka z pedofilią, które to przestępstwo - tłumaczenie kleru - mieści się w średniej krajowej. Ks. Oko nawet potrafi znaleźć środowiska, w których średnia statystyczna jest większa. Pocieszające, czy pocieszne?
Polskie media będą nadstawiać uszu na niedzielne homilie. Czy któryś z naszych pasterzy wychyli się i poprze Franciszka, a może rozwinie myśl Michalika o "lgnięciu".
Liczę, że nasz Kościół nie jest tak strasznie zajęty polskimi sprawami i znajdzie pięć minut: Co też Franciszek miał na myśli z przeproszeniem i przebaczeniem?
Chyba wiernym to się należy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)