Szkoda, że Jarosław Kaczyński nie wybrał się do Dębicy na odsłonięcie pomnika, który jest poświęcony jego bratu. Prezes miał być, kalendarz wszak był skrojony pod niego, aby dwa dni po święcie PiS na Krakowskim Przedmieściu odbyła się kolejna uroczystość ku chwale. Jak zawiedzionych usprawiedliwiał miejscowy poseł PiS, prezesa "zatrzymały sprawy osobiste".
Ta osobistość Kaczyńskiego poniosła do miejscowości Kiełczew Smużny IV, w której podzielił się z miejscowymi chłopami swoją wiedzą rolniczą. A ta wiedza zamyka się w cyfrach: "jak ja rządziłem, świń polskich było 16 mln, za Tuska świń jest mniej, bo tylko 11 mln".
Wiedza rolnicza że tak powiem świńska. Nie będę taki drobiazgowy, bo to prezes na wszystkim się zna. Jak się mają powyższe liczby do tego, że Kaczyński zaapelował o zakup przez rząd świniny, nie wiem. Wychodzi z tego, że:
a) świń jest za dużo,
b) świnie jakieś niepolskie,
c) w kraju zapanowała plaga wegetarianizmu.
To nie test, lecz taka jest wiedza Kaczyńskiego. Jest wystarczającym geniuszem. Nawet Einstein na wszystkim się nie znał. A to dlatego, że nie był w Polsce politykiem.
Zdaje się nie był to główny powód "osobisty" prezesa nie stawienia się w Dębicy. Albowiem miał do zakomunikowania inną treść, która Tuska miała powalić na kolana. Mianowicie, Angela Merkel za rządów Kaczyńskiego wpływała na Rosję, by premier Putin zaprzestał stosować embargo na żywność z Polski.
Cudowna logika prezesa, ale już na Einsteina nie będę się powoływał. Pamiętam zbyt dobrze, jak wyglądało embargo Rosji i jakie relacje premier Kaczyński miał z liderami innych krajów. Ba, pamiętam ten codzienny kryzys, rząd upadnie - albo nie upadnie. Embargo i to po długim czasie za Tuska zostało zniesione.
Wybitny polityk Kaczyński na wszystko ma rozwiązania. Szkoda, że z nami nie może się/nie chce podzielić. Za jakie pieniądze dokonałby skupu wieprzowiny i dokonał cudów w gospodarce.
Trochę go rozumiem, podzieliłby się wiedzą, a ten Tusk uszczknąłby jego genialne pomysły i oznajmił, że to jego.
Gdyby Kaczyński pojechał do Dębicy na odsłonięcie pomnika swego brata, to byśmy się nie dowiedzieli na temat świń, tylko o tym, co już znamy, że jego brat "to i owo przewidział". Ostatnio zauważyłem, że prezes PiS przez skromność nie stosuje frazy "ja i mój brat".
Kaczyński niech jednak żałuje, że nie zawitał w Dębicy, to i owo dowiedziałby się, co Polacy sądzą o pomnikach jego brata. O pomniku w Dębicy i innych miejscach na tej ziemi, przepraszam: w Polsce.
Zauważyłem inną kwestię w sprawach pomników. Ludziom tak molestowanie w tej kwestii wychodzi bokiem, że machają ręką: "a stawiaj sobie". Dlaczego niektórzy Dębiczanie są uparci. No, zmiękną, jak im się pomnik opatrzy.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)