Kto się cieszy z porozumienia rządu ze związkami zawodowymi górników? Związkowcy. Na naszych oczach klasa polityczna nie zdała egzaminu ze swego powołania.
Wcale nie zwyciężyli górnicy, choć utrzymali miejsca pracy i kopalnie nie idą do likwidacji.
Górnictwo na Śląsku to już margines, który teraz będzie szybciej karłowaciał.
W górnictwie najsilniejsze są rozliczne – dziesiątki – związki zawodowe. Zawodowi związkowcy wszak nie pracują pod ziemią, ani na ziemi, lecz negocjują swoją pozycję.
Klasa polityczna stanęła naprzeciw rządowi, bo „politycy są górnikami”.
Nie! Bo nawet tego nie potrafią: politycy nie potrafią być górnikami odpowiedzialnymi na swoją branżę. Na Śląsku górnicy – a dokładnie związkowcy – okazali się politykami.
Związkowcy połączyli swoje siły z politykami, tym samym powiększyli klasę próżniaczą.
Polska klasa polityczna nadaje się tylko do szczucia na siebie nawzajem. Nie potrafi rozmawiać, dochodzić do wspólnego dobra różnymi drogami, propozycjami.
Klasa polityczna potrafi tylko znaleźć odmienne zdanie niż przeciwnik polityczny – temat jest obojętny. Potrafi operować liczmanami na wizji mediów, klaskać swojemu prezesowi.
Nie mamy polityków, mamy klasę polityczną. Mogę zrozumieć Ewę Kopacz, która miała przeciw sobie wszystkich polityków, którzy są górnikami.
Tym samym mogę sobie wyobrazić, że na miejscu Ewy Kopacz znajdzie się Jarosław Kaczyński, ten przynajmniej w psuciu jest zdecydowanie lepszy od niej.
Porozumienie rządu z górnikami pokazuje czarno na białym, że Polska nie potrzebuje takich polityków. Rządzi nami klasa próżniacza.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)