Andrzej Duda będzie niepocieszony, bowiem warszawski ratusz odpowiedział w kwestii postawienia pomnika smoleńskiego w miejscu, gdzie pięć lat temu zbierały się tłumy ludzi: – Pomnik na pewno nie stanie przed Pałacem Prezydenckim.
Przecież Duda zadeklarował „niezłomność”, dla niego nie ma „nie da rady”, bo to przecież „bzdura”. Ta niezłomność dotyczy budżetu, finansów państwa, Duda niezłomnie chce wywrócić na nice reguły rachunku ekonomicznego, a pomnik?
Ludzie! „To bzdura, że się nie da”. Da się! Kto tam stoi! Książę Pepi, toż to arystokrata, który nawet nie potrafił wywalczyć wolności dla Polski.
Taki przegraniec ma pomnik! A Lech Kaczyński nie ma. Przecież Duda wywalczył wolność, o tym wyśpiewali nawet w kościołach: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Pan zwrócił ojczyznę, czego dowodem Duda zasiedlony w Pałacu Prezydenckim.
Ks. Małkowski dzisiaj nie jest potrzebny do egzorcyzmów, bo w Pałacu siedzi „niezłomny”.
Odpowiedź ratusza w sprawie pomnika to cudowny leitmotiv na najbliższą miesiecznicę. Prezesa nie będą nawet musieli podrzucać limuzyną, po prostu wyjdzie do trzódki od swojego namaszczonego „niezłomnego”.
A wraz z nim wyjdzie Duda i krzyknie: „To bzdura!”
Agencje turystyczne zacierają ręce. Warszawa staje się bardziej atrakcyjna dla turystów niż Kraków. Walka o pomnik, krzyż smoleński na Krakowskim Przedmieściu, pieśni gregoriańskie na temat „zwróconej ojczyzny”, to lepsze niż białe niedźwiedzie. Duda nam się udał!



Komentarze
Pokaż komentarze (5)