Wybory na Węgrzech. Koniec ochrony dla polityków PiS?
Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech wygrała partia TISZA kierowana przez Peter Magyar. Dotychczas rządząca koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem Viktor Orban uzyskała jedynie 55 mandatów w 199-osobowym parlamencie.
To istotna zmiana, ponieważ za rządów Orbána Węgry udzieliły ochrony międzynarodowej politykom PiS. Magyar już wcześniej zapowiadał, że po przejęciu władzy możliwa będzie ich ekstradycja do Polski.
Czarnek: To nie moja sprawa
Zapytany o przyszłość Ziobry i Romanowskiego, Przemysław Czarnek zdystansował się od sprawy. – To są kwestie prawne i pewnie prawnicy będą to rozstrzygać, nie moja sprawa – powiedział podczas konferencji prasowej.
Polityk nawiązał też do słów premiera Donalda Tuska - przebywającego z wizytą w Korei Płd. - który na poniedziałkowym briefingu w Seulu, powiedział, że jeszcze przed węgierskimi wyborami rozmawiał o tych dwóch politykach PiS z Peterem Magyarem. Premier wyraził nadzieję, że „powie tym dwóm panom: 'witam w Polsce'”.
Czarnek powiedział, że on chciałby „powitać pana Tuska ustawą, która daje pacjentom leczenie” - wcześniej bowiem przedstawiał swój projekt ustawy dotyczący reformy w ochronie zdrowia. – Tak, jak pan Tusk powiedział (...), że będzie chciał witać ich w Polsce, to ja bym chciał powitać pana Tuska tą ustawą, która daje leczenie – powiedział. Czarnek dodał, że „dzisiaj debatujemy na temat śmierci i skazywania na śmierć polskich pacjentów, a nie tego, kto wygra wybory na Węgrzech i co będzie dalej z dwoma posłami” – Prawnicy będą o tym decydować – powtórzył.
O co chodzi w sprawie Ziobry i Romanowskiego?
Obaj politycy są objęci śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Fundusz Sprawiedliwości.
Prokuratura zarzuca Zbigniewowi Ziobrze m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz nadużywanie stanowiska w celu przyznawania dotacji wybranym podmiotom. Według śledczych miał dopuścić się łącznie 26 przestępstw.
Z kolei wobec Marcina Romanowskiego wydano Europejski Nakaz Aresztowania. Choć pierwszy ENA został uchylony, to następnie odsunięto od rozstrzygnięcia sędziego Dariusza Łubowskiego, jego postanowienie zaskarżono, choć nie ma takiej procedury w sądownictwie, a następnie w lutym 2026 roku już inny sędzia ponownie zdecydował o jego wydaniu.
Co dalej z ekstradycją?
Sytuacja prawna obu polityków jest skomplikowana i nadal nierozstrzygnięta.
W przypadku Ziobry:
- obowiązuje list gończy
- trwa procedura dotycząca aresztu
- sąd rozpatruje wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania
W przypadku Romanowskiego:
- obowiązuje ponownie wydany ENA
- wcześniej otrzymał azyl na Węgrzech
Kluczowe znaczenie będzie miało stanowisko nowych władz Węgier. Jeśli zapowiedzi Petera Magyara się potwierdzą, możliwe będzie rozpoczęcie procedury ekstradycyjnej. Choć politycy próbują przedstawiać sprawę jako czysto prawną, w praktyce trudno oddzielić ją od kontekstu politycznego.
Z jednej strony mamy decyzje sądów i prokuratury w Polsce, z drugiej – wcześniejsze decyzje władz Węgier o udzieleniu ochrony. Teraz, po zmianie władzy w Budapeszcie, układ sił może się odwrócić. Ostatecznie jednak liczą się decyzje sądów i instytucji międzynarodowych, a nie deklaracje polityków.
Gdzie Ziobro i Romanowski mogą wyjechać?
Choć teoretycznie istnieją kraje bez umów ekstradycyjnych z Polską – jak Rosja, Białoruś, Iran czy Zjednoczone Emiraty Arabskie – w praktyce sytuacja obu polityków wygląda różnie i jest bardziej złożona.
Z jednej strony, w przypadku Zbigniewa Ziobry, procedura Europejskiego Nakazu Aresztowania wciąż nie została ostatecznie rozstrzygnięta. To oznacza, że jego możliwości przemieszczania się – przynajmniej formalnie – mogą być szersze niż w przypadku osób objętych już ENA.
Z kolei wobec Marcin Romanowski taki nakaz został ponownie wydany, co znacząco ogranicza jego swobodę poruszania się w Europie i zwiększa ryzyko zatrzymania.
Najprostsze technicznie pozostaje poruszanie się w obrębie strefy Schengen, np. drogą lądową. Jednak nawet w krajach potencjalnie bardziej przychylnych politycznie – jak Słowacja – ostateczne decyzje należą do sądów, które działają w ramach unijnych przepisów. W efekcie pytanie nie brzmi dziś „dokąd uciec”, ale raczej „czy w ogóle jest gdzie”.
MP
Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski, fot. PAP/Wojtek Jargiło






Komentarze
Pokaż komentarze (57)