capa capa
182
BLOG

Prezerwatywa a sprawa polska

capa capa Kultura Obserwuj notkę 3

Strach pomyśleć, co będzie za lat dziesięć. Tym bardziej za pięćdziesiąt. Dawno temu, jeśli ktoś należał do elity, widać to było gołym okiem. A jak nie było widać, to można było z łatwością usłyszeć. Jeśli widziało się lub słyszało coś innego, wiadomo było, kto zacz. Boy był pod wieloma względami wyjątkiem (dureń podpowie, że wyjątkiem był też Zegadłowicz, ale to tylko dureń tak podpowie), ale przecież nawet jemu się nie śniło, by stanąć przy maglu. Czy dlatego, że to było tak dawno, czy dlatego, że był (przy wszystkich swoich wadach, a miał ich sporo) człowiekiem na odpowiednim poziomie intelektualnym - nie ma znaczenia. 

A dziś? Jakie czasy, taka elita. Jeśli prezerwatywa zdołała zawładnąć umysłami (boję się bowiem napisać intelektami, bo nie w każdym przypadku byłoby to zasadne) ludzi publicznych - to najbardziej neutralne określenie, z lubością je więc stosuję - do tego stopnia, że któryś już raz z rzędu się o tym wypowiadają, wystarczy za wszelkie komentarze. Ktoś powie: zgoda, ale każdy z nich chce w ten sposób upiec jakiś swój własny (często wspólny) kotlet ideowy.Gdybyż tylko o to chodziło. Problem w tym, że to wspólne pieczenie ideowego kotleta odbywa się w jadłodajni czwartej kategorii smakowej.

Tych, którzy czynią to w jadłodajni o wyższej kategorii smakowej, pozostawiam w spokoju. Jeśli klientom to odpowiada, ich sprawa. Jeśli klientom jadłodajni czwartej kategorii intelektualne kotlety też odpowiadają, mogę tylko odpowiedzieć, że aż tak dalece moja tolerancja smakowa nie sięga.

Przywołać wszystkich kucharzy ani nie mogę, ani nie ma takiej potrzeby. Niech więc wystarczą trzy przykłady. Trzy, ale, jak sądzę, znaczące. Na początek feministka, która twierdzi, że jej i pozostałych kobiet cipki należą tylko do nich. Gdyby to powiedziała dziewczynka, która po raz pierwszy usłyszała to określenie i dowiedziała się, co ono oznacza, byłoby to może i na swój sposób zabawne. Gdy mówi to dziewczynka trochę jednak starsza, której się przy tym wydaje, że jeśli zwróci się do księdza (swoją drogą, gwoli szczerości, nijakiego) per pan, tworzy rzecz porównywalną do "Gry w klasy", to nie trzeba się nad tym znęcać, gdy jednak myśli, że mierzy w "Na wspak", jedynie kompromituje swoją mistrzynię. Tak przynajmniej o relacji mistrz-uczeń twierdził Lechoń. Coraz częściej wydaje mi się, że miał - jak zwykle - rację. Nasza niesforna starsza dziewczynka ma taką obsesję prezerwatywy, że w grudniu zapewne prezerwatywami ozdabia choinkę, a podczas Wielkiejnocy wkłada do nich jajka. Gotowane jajka.

Druga trochę starsza dziewczynka, która zaczyna przypominać Waldemara Kuczyńskiego (w czym, niech kto chce, zgadnie), nieświadomie traci wdzięk akademicki. Co to jest wdzięk akademicki? To nie jest splendor uczelniany, te czasy dawno już minęły, to jest coś, co powinno dawać pewność, że osoba reprezentująca wdzięk akademicki, przynajmniej się zastanowi przed wypowiedzeniem myśli, która z akademickością ma tyle wspólnego, co red. Wołek z Nowaczyńskim (wyjaśniam, że nie mam na myśli odmienności poglądów). A w przypadku naszej starszej dziewczynki nie mamy do czynienia ani z zastanowieniem, ani ze zrozumieniem. Starsza dziewczynka, która figurę Chrystusa porównuje do Barejowego "Misia" (to tak, jakby ktoś inny ją porównał do obsługi baru mlecznego z tegoż "Misia"), myśli przy tym, że prezerwatywą przyszpila (ona tak chyba rzeczywiście myśli, tzn. myśli, że PRZYSZPILA) Kościół. Do czego Go przyszpila, tego nie wiem, może ona wie, ale wątpię, czy nam to wyjawi. Wydaje jej się przy tym, że łączy w sobie power (tacy zawsze mają power, siła dla nich jest zbyt miękka), intelekt, dowcip, ironię, sarkazm, stułbie w tomacie i rajstopy na wieszaku. Taki Wolter w spódnicy, a może wręcz Wolterzyca w spodniach. A Wolter, gdyby to oglądał, a potrafił być naprawdę złośliwy, rzekłby ... , a może po prostu uśmiechnąłby się. 

Dwie starsze dziewczynki, nie może zabraknąć mężczyzn. Jak parytety, to parytety. Nasz drogi śmieszek Łubu- dubu, który poczuciem humoru bije starsze dziewczynki po ... po rączkach, tym razem błysnął regionalnym poczuciem humoru. Tak błysnął, że w północno-wschodniej Polsce przerwano dostawy prądu. Widocznie zwisająca z chmur prezerwatywa owinęła się wokół przewodów, przy okazji sięgając skroni naszego Łubu-dubu. To taki jego prezerwatywowy wieniec chwały.  

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura