capa capa
744
BLOG

Nie jestem Dumasem. Notka osobista

capa capa Rozmaitości Obserwuj notkę 72

Doszły mnie słuchy (słuchy, wbrew temu, co o nich mówią, zawsze dochodzą, chociaż nie zawsze do celu), że nie tylko jestem autorem bloga, nie tylko zatrudniam współpracowników, którzy mi w pisaniu pomagają, ale w dodatku jestem autorem wszystkich pozostałych blogów na S24. Niechętnie, bo to mi w jakiś sposób pochlebia, muszę jednak te wieści zdementować.

Niestety, piszę sam. Przyznaję, dawno temu robiłem wszystko, by pisać w duecie z Dulcyneą z Tabasco. W zamian ofiarowałem jej miłość, o jakiej świat nie słyszał od czasów pierwszych piramid. Na próżno. Dulcynea, która stuka w klawiaturę jak Sofronicki (filmoznawców informuję, że nie mam na myśli brata przyrodniego pisarza Safronowa), uznała mnie za drugiego Mendozę i dała kosza. Trudno, chociaż gdy przypomnę sobie jej koloraturowe ihahahaha, budzi się we mnie młodość. Próbowałem namówić do współpracy żonę, ale zrezygnowałem. Jej fraza łamie najbardziej twarde serca, moja łamie paznokcie, moje własne, niestety (jeśli już o tym kiedyś wspominałem, jestem usprawiedliwiony, bo prawdziwa cnota, wiadomo), a poza tym dzieli nas przepaść erudycyjna. Gdy ona czyta, a czyta wszystko, co popadnie, na mnie spada zaszczyt kierowania domem.

Mogę się za to pochwalić, że swego czasu napisałem wszystkie prace Róży Luksemburg (do dziś jest mi wdzięczna, chociaż dziś, przynajmniej część z nich napisałbym nieco inaczej). Napisałem również "Protokoły mędrców Syjonu", ale, niestety, moja wersja nie przeszła wstępnej weryfikacji zamawiających. Dyktowałem "Manifest Komunistyczny", z dumą to przyznaję, a markizowi de Sade podrzucałem w koszu ze strawą kolejne stronice "Rozkoszy w koszu", ale uznał je za mało rozkoszne i pozostawił w koszu. Mojego autorstwa są też, mam nadzieję, że co bystrzejsi czytelnicy to dostrzegli, początkowe fragmenty "Chłopów". Później zarzuciłem tę pracę, bo temat zaczął mnie nużyć (w końcu, ile można!), a Reymont nie znał języków obcych (podobnie jak ja), więc mi nie imponował. Więcej nie pamiętam, ale z przepracowania mogłem o czymś zapomnieć.

Nie piszę jednak innych blogów. Nie umiałbym. Nie ta głowa. Kiedyś, co prawda, nachodziły mnie pewne pokusy, ale w zarodku zdusiła je Semiramida Mamutowiczowa, nasza wspólna, niedościgła nauczycielka. Zdusiła dosłownie. Odwiedziła nas i przypadkiem (może to nie był przypadek) usiadła na mój nowy blog. Usiadła i zdusiła. Uznałem to za omen i poprzestałem na własnym. Jaki on jest, każdy (to zwrot retoryczny, rzecz jasna) widzi. Ja też widzę. Gdy na niego patrzę, wolałbym mieć gorszy wzrok.

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (72)

Inne tematy w dziale Rozmaitości