598 obserwujących
693 notki
3866k odsłon
2832 odsłony

AFERA MARSZAŁKOWA – „POLITYCZNA PROWOKACJA”

Wykop Skomentuj85

Dziennikarz Wojciech Sumliński miał trafić do aresztu w wyniku prowokacji tajnych służb, której celem było rozbicie Komisji Weryfikacyjnej WSI. Ten ogromny, polityczny skandal próbuje dziś zatuszować Prokuratura Krajowa, gdyż negatywnymi bohaterami afery są marszałek Sejmu Bronisław Komorowski i szef sejmowej komisji do spraw służb specjalnych – Janusz Zemke. W tle pojawia się również dziwna rola Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” – tymi słowami Leszek Szymowski rozpoczyna swój artykuł, zamieszczony w najnowszym numerze „Najwyższego Czasu” (25/996 z 20 czerwca 2009)

Zaiste – żyjemy w niewiarygodnie osobliwym kraju - w którym istotne i porażające swoją ważkością zarzuty pod adresem obecnego marszałka Sejmu, nie wzbudzają żadnej reakcji. Ponieważ artykuł Leszka Szymowskiego przynosi szereg wyjątkowo ważnych informacji na temat obecnego stanu „afery marszałkowej”, zatem istnieje bardzo realna perspektywa, że zostanie skazany na zamilczenie w mainstreamowych mediach.

Rzeczą najważniejszą wydaje się fakt, iż uzyskaliśmy potwierdzenie, że akcja ABW z maja ubiegłego roku nie była zwykłym, rutynowym działaniem służb specjalnych lecz starannie wyreżyserowaną kombinacją operacyjną, która miała przynieść określone polityczne cele. Szymowski wskazuje jednoznacznie, że „Celem zasadniczym było skompromitowanie komisji weryfikacyjnej WSI i jej szefa – Antoniego Macierewicza. Ten scenariusz zakładał aresztowanie Wojciecha Sumlińskiego pod zarzutem handlu ściśle tajnym aneksem. Z portretu psychologicznego dziennikarza sporządzonego w ABW wynikało wyraźnie, że zrobi on wszystko, aby wyjść na wolność i pomóc swojej rodzinie. W zamian za wolność, musiałby złożyć fałszywe zeznania obciążające kluczowych polityków PiS w tym Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Wassermanna. Po tym, do akcji miała wkroczyć prokuratura, postawić zarzuty osobom rzekomo odpowiedzialnym za przeciek i najprawdopodobniej też samemu Macierewiczowi. Tak skompromitowaną komisję natychmiast można byłoby rozwiązać, zakończyć jej prace, a przez to umożliwić powrót do służby negatywnie zweryfikowanym żołnierzom WSI”.

Leszek Szymowski z wielką precyzją kreśli obraz zdarzeń, które doprowadziły do rozpętania „afery marszałkowej”. Utrzymuje, że dla sprawy zatrzymania Sumlińskiego, kluczowe są wydarzenia z 2007 roku, gdy dziennikarz opublikował protokół przesłuchania pułkownika Stefana Stefanowskiego – w 1984 roku szefa bydgoskiej Służby Bezpieczeństwa. „Stefanowski twierdził, że Janusz Zemke – dziś poseł Lewicy, członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych i przewodniczący komisji obrony narodowej, w latach 80. sekretarz wojewódzki PZPR w Bydgoszczy – w 1984 r. miał go naciskać do tego, by zbytnio nie angażować się w śledztwo w sprawie Popiełuszki. Według tych samych zeznań, osobą, która miała uczestniczyć w zacieraniu śladów zbrodni miał być nieżyjący już brat – bliźniak Janusza Zemkego, Zbigniew – wówczas zastępca szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Bydgoszczy do spraw SB”.

Pisałem o tej sprawie obszernie w maju 2008 roku, w tekście - ZEMKE-BRAKUJĄCE OGNIWO. Przypomniałem wówczas, że 6 marca 2007r. w regionalnym paśmie bydgoskiej TV wyemitowano program poświęcony bydgoskiemu posłowi Januszowi Zemke.
Dziennikarze poinformowali, że w aktach lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej nazwisko posła pojawia się w dokumentach śledztwa, dotyczącego śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Zapisano w nich zeznania Stefana Stefanowskiego, -zastępcę Komendanta Wojewódzkiego MO ds.SB w latach 1983-1990, wieloletniego (od 1949r) funkcjonariusza UB i SB., który twierdził, że był naciskany przez sekretarza wojewódzkiego PZPR Janusza Zemke, żeby nie angażować się mocno w śledztwo dotyczące tego morderstwa.

 Wkrótce po emisji, poseł Zemke poszukiwał kasety z nagrania 30 - minutowego programu, zastanawiając się nad skierowaniem oskarżenia przeciwko jego autorom. Wśród nich, był Wojciech Sumliński - autor książki „Kto naprawdę Go zabił”, demaskującej prawdziwe okoliczności zbrodni na ks.Jerzym.

Gdy 27 kwietnia 2008 roku „Dziennik”, w artykule „„Handel aneksem Macierewicza” opublikował rozmowę z pułkownikiem Lichockim, okazało się, że to Janusz Zemke wysłał do niego pułkownika Henryka Grobelnego – byłego wiceprezesa Agencji Mienia Wojskowego. Grobelny zaś to dobry znajomy wspomnianego wyżej Zbigniewa Zemke.

Jak pisze Szymowski - „Najwyższy Czas” ustalił, że ich znajomość zaczęła się w latach 80. kiedy obaj kształcili się w Moskwie na kursach organizowanych przez KGB dla oficerów służb specjalnych państw demokracji ludowej. Według Lichockiego, Grobelny prowokował rozmowę na temat zakupu aneksu”. Choć Janusz Zemke nazwał opowieści Lichockiego „bzdurą”, to nigdy rola członka sejmowej komisji ds. służb specjalnych w tej aferze nie została wyjaśniona.

Wykop Skomentuj85
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale