598 obserwujących
693 notki
3860k odsłon
1468 odsłon

AFERA "MARSZAŁKOWA" - 2

Wykop Skomentuj32

By móc ocenić rolę Bronisława Komorowskiego w tzw. „aferze aneksowej” trzeba cofnąć się do lat 2000-2001. Wydaje się, że w tym właśnie czasie mogły mieć miejsce zdarzenia, których konsekwencji pan Komorowski obawiał się, od chwili wezwania przez Komisję Weryfikacyjną WSI .

Tygodnik „Wprost”, informując w październiku ubiegłego roku o wezwaniu Komorowskiego przez Komisję twierdził, że wezwanie to ma związek ze sprawą nielegalnych podsłuchów, stosowanych przez funkcjonariuszy WSI w latach 2000-2001, gdy obecny marszałek był ministrem obrony narodowej. Jak wiemy – Komorowski nie stanął przed Komisją i zeznań nie złożył. Powodem wezwania miały być nowe ustalenia Komisji i zeznania byłego współpracownika Komorowskiego, z okresu szefowania MON.

W artykule „WSI inwigilowały posłów”, dziennikarze Wprost informują o zeznaniach Krzysztofa Borowiaka, ówczesnego dyrektora Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON, który miał powiedzieć – „ Doszło do przedziwnej sytuacji. Podczas rozmowy z szefem MON Bronisławem Komorowskim puścił mi on nagranie z poczty głosowej telefonu komórkowego Głowackiego. Było to moje nagranie na jego pocztę głosową. Minister zaprezentował mi je z komentarzem, że to dowód na moją nielojalność i brak możliwości dalszej współpracy. Ciekawe, skąd Komorowski wziął to nagranie”.

Warto bliżej przyjrzeć się postaci byłego dyrektora departamentu i roli, jaką odegrał Komorowski w pozbyciu się Borowiaka z MON.

Krzysztof Borowiak, po wygraniu w maju 2000r. konkursu organizowanego przez Urząd Służby Cywilnej, został cywilnym dyrektorem Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON. Sam Borowiak tak w roku 2001 opisywał stan owego Departamentu, w momencie objęcia stanowiska – „Nie było pomieszczeń, nie było żadnego sprzętu biurowego, ani jednego komputera czy telefonu, za to byli już przyjęci przez kogoś prawie wszyscy pracownicy cywilni. Do dzisiaj nie wiem, przez kogo przyjęci, domyślam się, że przyjął ich gen. B. Smólski - radca ministra, swego czasu dyrektor departamentu w pionie zakupów sprzętu dla wojska, za nieprawidłowości usunięty ze stanowiska (była w tej sprawie kontrola NIK), "w nagrodę" mianowany przez min. Onyszkiewicza na zajmowane do dziś stanowisko i utrzymany na tym stanowisku przez min. Komorowskiego. Otóż gen. Smólski "szykował się" na moje stanowisko (już chyba pełnił nawet obowiązki dyrektora "mego" departamentu) i on chyba przyjął tych cywilów: żadna z tych osób nigdy nie miała nic wspólnego ani ze szkolnictwem, ani z nauką wojskową.

Pomimo wielu trudności ze strony min.Komorowskiego, który dążył do likwidacji tego Departamentu, udało się Borowiakowi przygotować program restrukturyzacji szkolnictwa wojskowego. Tak o tym mówi Borowiak: „Mówiąc skrótowo, uważaliśmy, że resortu nie stać na utrzymywanie więcej niż jednej wyższej uczelni wojskowej (obecnie jest ich osiem!): Uniwersytetu Obrony Narodowej. Protestowaliśmy też przeciwko "prywatyzacji" Wojskowej Akademii Technicznej i żerowaniu na jej majątku Szkoły Wyższej Warszawskiej czy innych tworów ("Naukowy Park Technologiczny na Bemowie"). Wskazywaliśmy również na nieekonomiczną i nieracjonalną lokalizację Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu, zamiast w lepiej do tego predestynowanym Poznaniu. Minister Komorowski był głuchy na nasze argumenty, nie chciał ich wysłuchiwać, jak już powiedziałem: ignorował nasz departament.”

Borowiak zaproponował połączenie WAM, WAT i AON w jeden Uniwersytet Obrony Narodowej z wydziałami: lekarskim, technicznym i strategiczno-obronnym. Z trzech Wyższych Szkół Oficerskich wojsk lądowych powinna, według tej koncepcji pozostać szkoła w Poznaniu, m.in. z uwagi na niższe o 20 proc. koszty kształcenia niż we Wrocławiu.

05 lutego 2001 Komorowski odwołał Borowiaka ze stanowiska, argumentując swoją decyzję „ciężkim naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych”, twierdząc, że „swoim działaniem dyrektor Borowiak nie tylko zmierzał do podważenia autorytetu kierownictwa resortu, złamał również zasadę apolityczności wiążącą członków korpusu Służby Cywilnej”.

W opinii Borowiaka, jego zwolnienie miało związek z programem restrukturyzacji szkolnictwa wojskowego, który w istotny sposób naruszał dotychczasowe status quo. Wyżsi oficerowie WP, wykorzystujący struktury szkolnictwa do robienia własnych interesów, byli zdecydowanymi przeciwnikami reform, proponowanych przez Borowiaka.

W piśmie Borowiaka z 23.07.2001r., skierowanym do posła Bogdana Lewandowskiego, który pytał w interpelacji o przyczyny odwołania dyrektora Departamentu, znajdujemy następujące zdania: „Minister Komorowski posunął się w walce z naszym departamentem tak daleko, że dysponował nagraniem rozmowy z mego telefonu komórkowego do Przewodniczącego Sejmowej Komisji Obrony Narodowej posła Głowackiego, który wobec świadków zaprzeczył jakoby przekazywał to nagranie min. Komorowskiemu. Nagranie to z nieukrywaną satysfakcją prezentował mi min. Komorowski na przełomie roku 2000/2001 stawiając przede mną alternatywę: albo sam się zwolnię, albo zostanie wszczęte przeciwko mnie postępowanie dyscyplinarne.”

Wykop Skomentuj32
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale