Blog
Bez dekretu
Aleksander Ścios
600 obserwujących 693 notki 3851194 odsłony
Aleksander Ścios, 17 września 2008 r.

POLITYCZNA AGENTURA WPŁYWU (4) - PARTIA INTERESU

"Służba Bezpieczeństwa może i powinna kreować rożne stowarzyszenia, kluby czy nawet partie polityczne. Ma za zadanie głęboko infiltrować istniejące gremia kierownicze tych organizacji na szczeblu centralnym i wojewódzkim, a także na szczeblach podstawowych, musza być one przez nas operacyjnie opanowane. Musimy zapewnić operacyjne możliwości oddziaływania na te organizacje, kreowania ich działalności i kierowania ich polityka." - Czeslaw Kiszczak, luty 1989 rok, na posiedzeniu kierownictwa MSW

Lektura dokumentów SB z lat 1988-1990 pozwala stwierdzić, że cały proces „ustrojowej transformacji” był wspomagany operacyjnie przez bezpiekę. Jeszcze zanim rozpoczęły się rozmowy "okrągłego stołu", instrukcje SB wskazywały na potrzebę wspierania "zwolenników konstruktywnego nurtu opozycji w naszym kraju" kosztem "wyhamowania najbardziej agresywnych inicjatyw" podejmowanych przez "ekstremistów". W "Problemowym planie działania" gdańskiej SB ze stycznia 1989 r. jest mowa o tym, że w związku z istniejącymi podziałami w "strukturach przeciwnika" należy "ofensywnie wykorzystywać posiadane już osobowe źródła informacji oraz nawiązać dialogi operacyjne zwłaszcza w strukturach zwolenników nurtu umiarkowanego". Miały one czynnie wspierać "reformatorskie poczynania władz polityczno-państwowych". Centralną operacją SB w tym zakresie było "Żądło" ukierunkowane na kontrolę operacyjną Komitetu Obywatelskiego.

 Jak napisał Antoni Dudek w "Reglamentowanej rewolucji", MSW uznało, że z 63 członkami komitetu można było "prowadzić dialog" i zaliczono ich do "opozycji konstruktywnej", z kolei 40 uznano za ekstremistów nie kwalifikujących się do rozmów. W wypadku 10 członków komitetu "ograniczono się do zapisu, w której komórce MSW znajdują się materiały na ich temat, co mogło oznaczać - choć nie musiało - że byli oni osobowymi źródłami informacji SB".

Pamiętamy zapewne, że specyfiką polskiego życia politycznego po roku 1989 była wielkość partii politycznych. Tylko niewiele spośród nich odegrało później istotną rolę w polskiej polityce lat 90-tych. Jednym z ugrupowań politycznych, powstałych w tym okresie był Kongres Liberalno Demokratyczny. Choć sama partia należy już dziś do przeszłości, gdyż zakończyła swój byt instytucjonalny w roku 1994, to jej liderzy - Donald Tusk, Janusz Lewandowski, Jacek Merkel czy Jan Krzysztof Bielecki odegrali w polskiej polityce ważne role, a wielu z ludzi KLD jest nadal aktywnymi uczestnikami życia publicznego. Dlaczego właśnie KLD jest tą partią, na którą warto zwrócić uwagę, pisząc o agenturze wpływu?

Warto na początek przytoczyć wypowiedź posła UPR, Lecha Pruchno-Wróblewskiego, członka tzw. komisji Ciemieniewskiego, badającej w 1992r. sposób wykonania uchwały lustracyjnej:

 ,,(...) Istnieją pewne powiązania finansowo-polityczne pomiędzy KLD, a komunistami. Mógłbym na ten problem spojrzeć przez pryzmat moich doświadczeń z komisji lustracyjnej, gdzie te wątki także się pojawiały. Tam te związki widać. Obowiązuje mnie jednak tajemnica, ale gdyby nie to, mógłbym niektóre przykłady podać. Podałbym także informacje, które dotyczą tego ścisłego związku, nawet personalnego, pomiędzy niektórymi członkami KLD i to wcale nie z peryferii tego ugrupowania, z niektórymi osobami, których przeszłość do świetlanych nie należała. (...) Uzyskiwanie kredytów „na telefon”, o czym wiem i są na to dowody, to wzajemne przenikanie się biznesu, nomenklaturowego i powiązanego z KLD - to przecież zasługa m.in. rządów pana Bieleckiego.”

O jakich powiązaniach mógł wiedzieć poseł Wróblewski, którego wiedza w roku 1992 mogła być mniejsza od tej, jaką mamy obecnie? Nie uzyskamy tych informacji z protokołów posiedzeń komisji Ciemniewskiego, ponieważ do tej pory pozostają one tajne i żaden marszałek sejmu nie zdecydował się ich opublikować.

O początkach KLD możemy dowiedzieć się z artykułu zamieszczonego w „Gazecie Polskiej”, z roku 2007, zatytułowanego „Don Null” Czytamy tam m.in.:

„ Kim jest towarzystwo polskiego lidera elegancji (chodzi o D.Tuska d.m.)? By się tego dowiedzieć, nie musimy opuszczać hotelu Marriott. Przeniesiemy się tylko z sali balowej na 18. piętro (i o dwa lata wstecz).1990 r. – na 18. piętrze Marriotta mieści się apartament wynajmowany przez Wiktora Kubiaka, służący mu jako biuro firmy Batax. O Wiktorze Kubiaku będzie wkrótce głośno, jako o sponsorze musicalu „Metro”, lansującym skutecznie Edytę Górniak (brzmi elegancko). Ale póki co apartament Kubiaka to miejsce spotkań liderów Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Czy to oficjalne biuro, czy nieformalnie użyczany przez przyjaciela lokal, mało kto dziś już pamięta. W każdym razie Donald Tusk i Paweł Piskorski czują się tu jak u siebie w domu. Wiktor Kubiak jest w ich otoczeniu kimś szczególnym. Podczas programowej narady twórców KLD w Cetniewie ląduje helikopter z Kubiakiem, który w asyście liderów tej partii pozdrawia głowiących się nad programem liberałów i po odebraniu honorów odlatuje.(…)

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Mail: bezdekretu@gmail.com 

....................

Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na „zdradę o świcie” i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu „niezastąpionych”. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

............... image

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • detoxic Mówiąc szczerze - nie interesuje mnie rzesza ujadaczy zadowolonych z mojego odejścia....
  • obiboknawlasnykoszt Proszę też tę drogę wskazywać innym :) Dziękuję Panu i pozdrawiam
  • obiboknawlasnykoszt Jest Pan wielce łaskawy z tą lampą, bo ja zostawiłbym ich w kompletnych...

Tematy w dziale