Sprawa jest naprawdę poważna. Ścigany przez amerykański wymiar sprawiedliwości polski reżyser żydowskiego pochodzenia z francuskim obywatelstwem znalazł się w szwajcarskim areszcie. Sprawa nie może być, błaha, skoro osobiście zaangażował się w nią sam Radosław Sikorski, polityk obdarzany przez Polaków największym zaufaniem. Szybkość reakcji, determinacja jak i fakt, że polski minister spraw zagranicznych jest niewątpliwie człowiekiem sukcesu (patrz sondaże) dobrze wróży najbliższej przyszłości Polańskiego. Trudno nie odnieść wrażenia, iż po raz ostatni Sikorski podobnym zaangażowaniem wykazywał się przed wyborem nowego szefa NATO. Jak wiadomo, najpopularniejszy polski polityk zalicza się do tych mężów stanu, którzy w dyplomacji nade wszystko stawiają na skuteczność, z zasady unikając występowania w roli rzecznika spraw z góry skazanych na porażkę. Zapewne tym należy tłumaczyć widoczną bierność, dającą wrażenie atrofii, podległych mu służb dyplomatycznych - bo jakiż sens ma wywoływanie wojen, których nie da się wygrać.
No ale, jako się rzekło, w aktualnym położeniu Polańskiego jest to akurat bardzo budująca przesłanka. Dlatego, Radku, musisz! Przy okazji udowodnisz małostkowym krytykom, że dyplomacja polska jednak istnieje.



Komentarze
Pokaż komentarze