POETA KOSZON POETA KOSZON
1177
BLOG

Czy rozmiar się liczy

POETA KOSZON POETA KOSZON Polityka Obserwuj notkę 15

Wynikła tu i ówdzie w Sieci dyskusja, ilu uczestników liczyła ostatnia manifestacja KOD-u na pl. Powstańców. Policja podała 7 tysięcy, Ratusz - 20 tysięcy. Nie był to pierwszy raz, gdy nawet oficjalne (by nie wspomnieć o medialnych) szacunki różniły się aż tak bardzo, a przez to z dawna już nieufność do nich wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą. Dlatego ten i ów dokonał obliczeń samodzielnie. Temu wyszło 9 tysięcy, owemu - 13 tysięcy. Jeszcze inny naliczył tyle, ile Ratusz, a kolejny - tyle ile Policja.

My po prostu zawierzmy Ratuszowi. Niech będzie, że na demonstrację KOD-u na pl. Powstańców przyszło 20 tysięcy ludzi. W Warszawie, mieście liczącym ponoć 1,7 mln mieszkańcow, ostoi i bastionie antykaczyzmu, z tego powodu przez niektórych zwanym szyderczo Lemingradem: 20 tysięcy. Chociaż spodziewałby się człowiek - ja rozumiem, że nie każdy może: praca, dziecko, choroba, wyjazd, część to jednak mohery - ale tak po ludzku spodziewałby się, że z tego 1,7 miliona przyjdzie przynajmniej ze 200 tysięcy. A tu 20: 1/7 Ursynowa.

I to mimo mobilizacji medialnej zorkiestrowanej w wysokim (tu modne słowo) diapazonie. Cel najszlachetniejszy ze wszystkich. Dwie ogólnopolskie - a zatem również ogólnowarszawskie - telewizje, przynajmnej jeden takiż dziennik, stacyj radiowych nie policzę. Efekt: 20 tysięcy. W mieście liczącym 1,7 mln mieszkańców. Nie 200 tysięcy, lecz 20. 1,2%.

Tak się zastanawiam, kto się tu może czuć najbardziej przegrany. I nie wiem, czy odpowiedzią nie będzie: "media". Media, które przez ostatnie 10 lat chyba uwierzyły w swoją moc wmówienia - a raczej wewrzeszczenia - niemal dowolnemu odbiorcy tego, co zechcą. Moc stwarzania, moc niszczenia, moc wskrzeszania (to ostatnie było widać np. przy okazji przymiarki do ponownego wprowadzenia do Parlamentu pewnego doszczętnie skompromitowanego Senatora).

I cóż? Po 10 latach klepania mantry, że Kaczor dziki, Kaczor zły, Kaczor ostrzy ostre kły (tudzież na przemian, że Kaczor mały, głupi, zawistny i skończony, ale jak się zbudzi to nas zje) - tenże Kaczor wygrywa wybory. Po dwóch następnych miesiącach bicia miliona gwoździ w milion desek, że koniec demokracji, cenzura, koniec wolności, faszyzm nieomal - na demonstrację sprzeciwu daje się wyciągnąć 1,2% mieszkańców, i to nie żadnego kaczystowskiego Podkarpacia, ale WARSZAWY.

Czytam czasem, co na Twitterze pisze pan Tomasz Lis. I może mi się wydaje, ale chyba rozumiem, co musi dziać się w jego bunkrze.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka