399 obserwujących
2903 notki
12314k odsłon
  2693   0

O walce politycznej, sposobach jej opisywania i prowadzenia


 

Póki papiestwo było tym czym było przez setki lat, ukryte zmiany zachodzące w organizmie Towarzystwa Jezusowego, reaktywowanego na początku XIX wieku nie interesowały nikogo. Po śmierci Piusa XII, po Soborze Watykańskim II wszystko się zmieniło o czym także pisałem w tekstach: http://coryllus.salon24.pl/318004,jan-pawel-ii-w-nikaragui-w-1983 , http://coryllus.salon24.pl/312916,serce-papieza-klemensa


 

W XX wieku ojcowie Jezuici mieli więcej wspólnego z bojówkarzami komunistycznymi niż z zakonnikami św. Ignacego.


 

Opisane wyżej wydarzenia i przykłady są, moim zdaniem, obowiązkową wiedzą dla każdego kto ma zamiar zajmować się walką polityczną i odnieść na tym polu jakiś sukces. Jeśli bowiem popatrzmy na to wszystko w kontekście jeszcze szerszym widzimy, że wszystko co tu opisałem było próbą przejęcia najstarszej sieciowej organizacji na świecie, czyli Kościoła Katolickiego. To się nie udało (chyba), ale wskutek intensywnych, a powierzchownych zmian na świecie, zwanych postępem, Kościół został obudowany innymi organizacjami sieciowymi, o charakterze finansowym głównie. W czasie ostatecznej rozgrywki pomiędzy Kościołem a komunistami z Rosji ci ostatni wpadli na jeszcze prostszy pomysł, który zaczerpnęli od francuskich policjantów, o czym pisałem w tekście:http://coryllus.salon24.pl/355136,eryk-mistewicz-i-louis-aragon-co-ich-laczy walki ideologicznej i politycznej z Kościołem – zakładali własne organizacje chrześcijańskie i tak zwane organizacje prawicowe, na przykład organizacja PRON, Stowarzyszenie Patriotyczne Grunwald i podobne. Istota tego pomysłu wydaje się diabolicznie skuteczna, ale praktyka weryfikuje ją bez litości. Organizacje fałszywe z natury i założone w złej wierze kompromitują się łatwo i pochłaniają za dużo pieniędzy. O wiele tańsze i skuteczniejsze jest przejmowanie organizacji przeciwnika. Tak jak już nadmieniłem – najlepiej bez jego wiedzy. Stąd właśnie tak istotne jest, by Jarosław Kaczyński pozostał w tym samym miejscu, w którym jest dziś i nigdzie się z tego miejsca nie ruszał.


 

Z czasem, w miarę jak rosła rola przekazu medialnego kompromitacja stała się skuteczną bronią polityczną i zaczęto tworzyć organizacje służące li tylko kompromitacji i niczemu więcej. Takie jak Ruch Palikota. Ich zadaniem jest mieszanie szyków (miało nie być militarnie, a niech to) przeciwnika i wciąganie go w jałowe i nie mające znaczenia spory, które – przy udziale mediów i słabym wyrobieniu tak zwanych „naszych” posłużą do skompromitowania całej organizacji w oczach wyborców.


 

Z istniejącymi w naszym kraju i w naszej politycznej rzeczywistości organizacjami sieciowymi wiążę się kwestia budżetów. Organizacje sieciowe, już to pozostawione przez PRL, już to utworzone później dla jakichś szczytnych celów statutowych, mają przeważnie inny cel istotny. Jest nim zarządzanie majątkiem w czyimś imieniu. Przy założeniu, że organizacja działa w myśl statutu, można stosunkowo łatwo do niej wstąpić i ją przejąć wraz z majątkiem, którym zarządza. Ja nie wiem ile z tych organizacji działa zgodnie ze statutem i jakie byłby konsekwencje takiego przejęcia przez „naszych”. Stąd czynię zastrzeżenie, że w sytuacjach skrajnych, może być groźnie, bo nigdy nie wiadomo czym dana organizacja zarządza naprawdę i z czyjego polecenia. Dobrym przykładem przejęcia organizacji, jej budżetu i majątku jest sprawa Stronnictwa Demokratycznego, którego szefem jest teraz Paweł Piskorski, a jego zastępcą Andrzej Olechowski, albo odwrotnie. To bez znaczenia. O organizacjach sieciowych pisałem tutaj: http://coryllus.salon24.pl/345221,organizacje-sieciowe-albo-o-zarzadzaniu


 

W interesującej nas organizacji czyli w PiS nie ma nawet planów czegoś takiego jak przejmowanie organizacji sieciowych i ich budżetów. PiS jest partią gabinetową, której członkowie wierzą, że politykę robi się w sejmie w oparciu o kilku urzędników i budżet wyasygnowany na działalność z budżetu państwa. Tu właśnie jest najważniejsza przyczyna klęsk PiS i ja się będę przy tym upierał, bo mając tak duży twardy elektorat trzeba być wysoce nieudolnym, by nie zdobyć większości w Sejmie. Nie winię za to Jarosława Kaczyńskiego, który po 10 kwietnia przeszedł piekło, ale ludzi aspirujących do miana polityka, którzy znajdują się w jego otoczeniu.


 

Jeśli chodzi o struktury sieciowe, Pis nie ma właściwie własnych struktur, te które są w terenie, mają tyle wad i słabości, że trudno je traktować poważnie. W strukturach PiS, podejrzewam, że ze względu na nieszczerość intencji wielu prominentnych członków partii, nie istnieje komunikacja pionowa. Ci sami prominentni członkowie mają za to dziwny zwyczaj otaczania się odore sanctitatis czyli udawania osób prawie namaszczonych, prawie wyświęconych na kapłanów, co nie jest bynajmniej śmieszne, ale bardzo podejrzane w kontekście naszych dzisiejszych rozważań. Napiszę o tym zresztą osobny tekst.

Lubię to! Skomentuj80 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale