coryllus coryllus
6303
BLOG

Stary gej i dziecko zakochane w księdzu

coryllus coryllus Polityka Obserwuj notkę 102

 Specjalnie napisałem gej, żeby mi administracja notki nie zwinęła. Jeśli ktoś nie wie o kogo chodzi wyjaśniam: chodzi o Richarda Chamberlaina i serial produkcji australijskiej pod tytułem „Ptaki ciernistych krzewów”. Kiedy byłem w szkole średniej pół męskiego internatu to oglądało, właściwie nie wiem dlaczego. Ja wymiękłem po dwóch odcinkach. To stary serial i jego przesłanie było następujące: już sama obecność samotnego mężczyzny w sutannie rodzi kłopoty, bo negatywnie stymuluje emocje dorastających dziewczynek. W serialu chodziło o to, że w małym miasteczku żyje sobie przystojny katolicki ksiądz, a na plebanię przychodzi czasem urocza, czarnowłosa dziewczynka. No i ona się od tego przychodzenia uzależnia, a kiedy dorasta to zdaje się do czegoś między nią a księdzem dochodzi i robi się z tego gruby dramat psychologiczno obyczajowy pod tytułem „Z życia strusi i krokodyli”. Piszę to ponieważ pomysł, by główną postacią skomplikowanych miłosnych powikłań czynić księdza, najlepiej zaawansowanego wiekiem, jest stary i ma długą tradycję. Serial „Ptaki ciernistych krzewów” był emitowany w Polsce w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, w czasie największego nasilenia walki z Kościołem i młódź płci obojej łykała treści w tym serialu zawarte jak małpa kit. Nie dało się z tym nic zrobić. Fałsz tej produkcji polegał także na tym, że pokazywano tam księdza, który ma dookoła samych życzliwych ludzi, on sam jest prawie święty, a tu mimo tych łagodzących obyczaje okoliczności dochodzi do triumfu chuci, bo tak to już musi być. Otóż Kochani księża nie pracują w środowiskach sterylnych o czym warto pamiętać. Oni pracują w środowiskach, które ze sterylnością obyczajową nie mają nic wspólnego. Przeciwnie są przedsionkiem piekła i żeby tam wytrzymać trzeba mieć naprawdę charakter. Czekam więc na film o tym, jak zakonnicy radzą sobie prowadząc parafię wśród pijanych w trupa i naćpanych Murzynów, z których większość to kobiety, przynoszące co 9 miesięcy jakieś nowe dziecko do chrztu, zrobione nie wiadomo z kim i nie wiadomo po co. Czy ktoś nakręci taki film? Wątpię. Czy ktoś pamięta tę dziewczynkę z australijskiego serialu? Czy ktoś przypomina sobie jakimi emocjami żyło to dziecko? Szkoda. Warto o tym pomyśleć i warto sobie ów tak popularny i tak lubiany film odświeżyć. Czy w tamtym czasie pojawiały się gdzieś zarzuty, że autorzy scenariusza i reżyser robią z małej, biednej dziewczynki lafiryndę, która uwodzi księdza? Nie przypominam sobie, ale może byłem za młody i po prostu uszło to mojej uwadze. O ile pamiętam wszyscy odnosili się do głównej bohaterki z głębokim zrozumieniem, a nawet ze współczuciem. Wszyscy uważali, że ten ksiądz powinien ją w końcu przelecieć, bo takie są, prawda, panie dzieju, prawa natury i nie ma się co opierniczać. Oczywiście musi poczekać aż ona dorośnie i trochę się podenerwować przy tym, ale nie ma się co szczypać, dziecko nie dziecko, wszyscy widzimy, że jest z niej niezła laska. Tak to było. Nie wiem czy nakręcono jeszcze jakieś inne filmy tego rodzaju, na przykład z udziałem małych chłopców. Przypuszczam, że nie, bo tak naprawdę oni nie przekroczą granic pewnych tabu. Nie zrobią tego, z obawy o siebie samych i własne dzieci. To jasne. Taki idiota jak naczelny Newsweeka może dać na okładce fotografię sugerującą że ksiądz i ministrant pozostają w jakiejś intymnej relacji, ale nic ponadto się nie zdarzy. Nie będzie filmu o chłopcu zakochanym w księdzu, bo w to nie uwierzy nawet Robert Biedroń. Dobrze on bowiem wie, że zdeprawowani chłopcy, a o takich trzeba by powiedzieć, w końcu księża nie pracują wśród aniołów, ale, jak to ustaliliśmy, w całkiem innych miejscach, że zdeprawowani chłopcy nadają się albo do leczenia psychiatrycznego, albo są po prostu przestępcami, którzy służą deprawatorom do wymuszania różnych rzeczy na ludziach słabego charakteru. Czy może jest jakąś fundacja, która da pieniądze na film poświęcony tym problemom? Może pokażmy środowiska, w których prowadzą misje polscy księża. Może pokażmy te ryje, te powtykane za paski spodni rewolwery, to chamstwo wymalowane na tych śniadych gębach, ten brak szacunku dla siebie samego i dla własnych dzieci. Pokażmy to wszystko, a w przerwie zróbmy spotkanie z Richardem Chamberlainem, niech nam poopowiada coś ciekawego o swoim życiu, o tym jak grał w serialu „Ptaki ciernistych krzewów”. I koniecznie nie opowie o tym czy jego małoletnia partnerka z planu wywoływała w nim jakieś inne poza sympatią uczucia. Nie wiem czy Richard Chamberlain jeszcze żyje, ale kiedy serial o ptakach i krzewach leciał w telewizji, gazety zajmujące się filmem pisały o tym, że jest on gejem i to jeszcze mocniej podkręcało atmosferę wokół tego filmu. Wtedy nikt się takimi rzeczami nie przejmował, bo wszystkim zdawało się, że oto idą nowe czasy i wreszcie będzie normalnie. Normalnie czyli nikogo nie zaskoczy widok pedała w sutannie, będzie to widok normalny, akceptowany społecznie i nie wywołujący absmaku bo tak jest przecież na zachodzie. I zobaczcie jaka niespodzianka nas spotkała. Jeśli już mamy do czynienia z gejami to są oni rzecz jasna społecznie akceptowani, nawet przez Kubę Wojewódzkiego, pod warunkiem, że nie noszą sutanny. Kiedy okazuję się, że jakiś gej przypadkiem sutannę włożył, a niechby tylko do filmu już jest po nim. Kariera pana Chamberlaina załamała się o ile pamiętam, co się z nim dziś dzieje, nie wiadomo. Wiadomo jednak, że za tym załamaniem, jak również za innymi załamaniami nie stoi Kościół Katolicki, ale ci, którzy owe kariery stymulują, czyli faceci dzielący pieniądze na filmy. Może więc Kuba Wojewódzki zaprosiłby ich kiedyś do siebie i zapytał jak to jest? Czy każdy aktor, który jest gejem i zagra księdza musi zniknąć z ekranu? Czy każdy aktor, który zagra geja w sutannie musi zniknąć z ekranu? Skąd w nich tyle apodyktycznej nietolerancji, skąd ta nienawiść do ludzi odmiennych, a tak nam przecież bliskich? Może poprosimy Kubę, by to zrobił? Co Wy na to? I jeszcze na koniec proroctwo: myślę, że Andrzej Chyra się nie uchowa. On jest za głupi na te rozgrywki i za bardzo zdeprawowany. Po tym filmie Szumowskiej już nic więcej nie zwojuje, będzie sobie mógł co najwyżej załatwić dobre miejsce w domu aktora emeryta w Skolimowie. Tylko najgłupszym wydaje się, że to są żarty, a aktorstwo to taki zawód, bez konsekwencji. Sami zobaczycie.

 

Chciałem jeszcze podziękować wszystkim, którzy głosowali na mnie w konkursie „Strażnik pamięci” ogłoszonym przez tygodnik „Do rzeczy”. Nie ujawnię liczby głosów, bo nie wiem czy będzie ona brana pod uwagę przez jury. Jeśli będzie i zostanie opublikowana porównamy ją z tym co jest w moich statystykach. Czekamy teraz co będzie dalej.

 

Jeszcze tylko tydzień trwa na stronie www.coryllus.pl. Promocja III tomu Baśni jak niedźwiedź. Od czwartku 24 października cena książki wraca do stanu poprzedniego czyli do 45 złotych za egzemplarz, plus koszta przesyłki.

Przed nami trzy duże nakłady, książka Toyaha pod tytułem „Rock and roll czyli podwójny nokaut” jest tuż tuż, zaraz za nią będzie „Baśń amerykańska” i kwartalnik. Przypominam także, że od prowadzimy kampanię której celem jest opanowanie rynku komiksów w Polsce, póki co mamy w sprzedaży jeden album historyczny, autorstwa Sławomira Zajączkowskiego i Huberta Czajkowskiego pod tytułem „Romowe” jest to mroczna, średniowieczna opowieść o wyprawie do Prus, jaką na rozkaz Kazimierza Odnowiciela podjęli pewien rycerz i pewien mnich. Celem jej zaś było odzyskanie wywiezionej z Gniezna podczas najazdu Brzetysława głowy św. Wojciecha. Album ten można także nabyć w sklepie FOTO MAG przy metrze Stokłosy w Warszawie i w księgarni „Latarnik” w Częstochowie, przy ul. Łódzkiej.

 

19 października o 17.00, będę miał wieczór autorski w księgarni „Latarnik” przy ul. Łódzkiej w Częstochowie. Wszystkich serdecznie zapraszam.

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (102)

Inne tematy w dziale Polityka