coryllus coryllus
2837
BLOG

O potrzebie wyciszenia

coryllus coryllus Polityka Obserwuj notkę 21

 Pojechałem wczoraj do księgowej, a potem długo gadałem z panem od komiksów o naszych wiosennych planach dotyczących albumu o bitwie pod Mohaczem. Później podjechałem na stację benzynową i myśląc cały czas o obrazach, które pan Tomasz namaluje, obrazach przedstawiających postaci z tego komiksu, zatankowałem. Następnie wsiadłem w samochód i odjechałem, nie płacąc rzecz jasna za paliwo. Na szczęście przy kompresorze stali policjanci, którzy ruszyli za mną natychmiast i zatrzymali mnie na skrzyżowaniu przy Żyrardowskiej. Kazali mi zjechać na pobocze przed tym skrzyżowaniem, a ja już byłem gotów na awanturę, bo przecież nie rozmawiałem tym razem przez telefon komórkowy. O co więc tym razem chodzi wstrętni siepacze Rostowskiego? No o co?! Pan policjant stanął przy moim samochodzie i zapytał: dlaczego pan nie zapłacił. Z początku nie zrozumiałem o co chodzi, straszliwa prawda dotarła do mnie chwilę później. Kazali mi wysiąść z auta, a potem zaprosili do swojego samochodu. W tym czasie drugi pan policjant biegł już ku nam z pracownikiem stacji benzynowej, który, jak się okazało, spisał numery mojego samochodu. Kiedy wszyscy znaleźliśmy się wewnątrz policyjnego auta, pan policjant zza kierownicy zapytał mnie jeszcze raz dlaczego nie zapłaciłem. - Bo zapomniałem – ja na to. - Jak to – rzekł z niedowierzaniem – zapomniał pan? To nie możliwe. - Otóż możliwe – mówię – jestem autorem książek i wydawcą, właśnie rozmawiałem z rysownikiem o komiksie, który opowiadał będzie o bitwie pod Mohaczem, wie pan o tych wszystkich postaciach, które tam występują, jak je narysować i w ogóle. Popatrzył na mnie trochę dziwnie, ale wcale nie bez zaufania. - Czy ma pan pieniądze na uregulowanie tego rachunku. - Mam – odrzekłem – mam pieniądze i kartę. Pan ze stacji benzynowej uśmiechnął się. Policjant zanotował jego dane i miły pan z Orlenu wyszedł z auta. Ja zaś umówiłem się z policjantami, że grzecznie wysiądę z samochodu, wsiądę do swojego, skręcę na skrzyżowaniu, podjadę do miejsca gdzie sprzedają gaz, tam zawrócę i znów skręcę na Orlen. Policjanci zaś będą jechać cały czas za mną, żebym nie uciekł. Tak zrobiliśmy i kiedy wreszcie stanąłem przez ladą na stacji Orlenu policjanci pożegnali się ze mną i odjechali. Aha, wcześniej oczywiście wrzepili mi mandat w wysokości 200 złotych. Po południu pojechałem jeszcze raz na tę stację i zostawiłem im wszystkie cztery tomy Baśni. Co prawda już wcześniej wspólnie z panami ze stacji śmialiśmy się z mojej przygody, ale mogli przecież nie wierzyć mi do końca i pomyśleć, że z tymi książkami, komiksami i Mohaczem to jednak ściema. Zostawiłem więc te książki na wszelki wypadek.

Kiedy wróciłem do domu moja żona powiedziała, że mam wielkie szczęście. Gdyby ten pan ze stacji nie spisał moich numerów, gdyby przy kompresorze nie było policjantów dojechałbym spokojnie do domu z kradzionym paliwem w baku. Samochód zarejestrowany jest na moją teściową, która mieszka daleko stąd i ma różne swoje sprawy na głowie. Na pewno nie zorientowałbym się, że zrobiłem coś nie tak i kiedy przyszłaby do domu policja robiłbym głupie miny i wszczynał awantury. No i jak nic skończyłoby się w sądzie sprawą o kradzież. No i teraz wyobraźcie sobie, że mamy kolejne spotkanie z Braunem gdzieś w Polsce. Siedzi dwóch facetów, jeden gada o Panu Bogu i Kościele Powszechnym, a drugi o budżetach. Ten pierwszy ma sprawę w sądzie o pobicie pięciu policjantów, a ten drugi o kradzież paliwa ze stacji Orlen i stawianie oporu władzy podczas wykonywania czynności służbowych. Pan Bóg jest jednak nieskończenie dobry i postawił na mojej drodze tych dwóch młodych panów w mundurach, stali sobie po prostu pod kompresorem i pompowali koła. Co za szczęście.

Dziś jadę do Katowic, bo mamy tam spotkanie o 17, Toyah i ja. Ulica Związkowa 20, u franciszkanów. Módlcie się za mnie, żebym dojechał, bo jak widzicie różnie bywa. Czas po prostu trochę odpocząć.

 

Niebawem na stronie www.coryllus.pl podejmiemy pewien dość istotny eksperyment. Znajdzie się tam obraz pewnej malarki. Obraz ten będzie można kupić. Nie jest to dzieło tanie, ale ponieważ ja bardzo chcę by do naszego sklepu i naszej, co tu gadać, bandy, dołączały inne grupy, podejmuję takie właśnie eksperymenty. Nawet jeśli nic z nich nie wyjdzie, będziemy bogatsi o ważne doświadczenia. Obraz jest utrzymany w tonacji jak najbardziej patriotycznej, przedstawia bowiem Wisłę w porze przedwiosennej, na początku kwietnia. Według mnie jest fantastyczny, podobnie jak inne pejzaże autorki, Agnieszki Słodkowskiej. Miałem co prawda nadzieję, że zdecyduje się ona wstawić do naszego sklepu, któryś z obrazów przedstawiających Japonię, ale na początek chyba lepiej, że jest to Polska. Mamy grudzień, a u nas Wisła w kwietniu. Już niebawem. Zapraszam.

Przypominam także, że mamy jutro spotkanie z Toyahem w Katowicach. Związkowa 20, u franciszkanów, godzina 17.00. Książki zaś dostępne są w sklepie FOTO MAG przy metrze Stokłosy, w księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 – obydwie w Warszawie, oraz w księgarni „Latarnik” przy Łódzkiej 8 w Częstochowie.  

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka