401 obserwujących
2903 notki
12266k odsłon
8067 odsłon

Antoni Krauze postanawia umrzeć

Wykop Skomentuj1

Czy film jest sztuką? Tak. Czy rządzą nim te same zasady. Oczywiście, tyle, że dla potrzeb filmu wynajmuje się większą ilość oszustów, bo muszą oni omówić kilka ważnych aspektów każdego dzieła i coś tam pogadać o treści. Jednemu może się nie udać, a w dobie internetu, można takiego po prostu zlekceważyć.

Jak wiadomo filmem rządzi reżyser. I to znajduje potwierdzenie w wywiadzie, którego Antoni Krauze udzielił Gazecie Prawnej. Oddalam z miejsca dyskusje o tym, czy nie lepszy jest czasem system producencki, taki jak w USA, bo to są motywy ogrywane przez różnych niedoinformowanych idealistów. Filmem rządzi reżyser, ale pieniądze trzyma producent. Skąd się biorą producenci? Tego nie wie nikt. Z moich obserwacji wynika, że jakim takim zabezpieczeniem reżysera przed producentem jest zaufany kierownik produkcji, a także ugruntowana sława tego reżysera, który – w razie jak go zdenerwuje producent – może rzucić focha pójść do mediów i powiedzieć co myśli. Takie rzeczy się w zasadzie nie zdarzały, Antoni Krauze jest pierwszy, ale oznaczało to, że pozycja reżysera w całej tej strukturze była jednak dominująca. Można się było śmiać z różnych reżyserów, wytykać im głupstwa i arogancję, ale to oni brali na siebie odpowiedzialność. I oni działali w sferze jawnej. Tak, byli to ludzie z nadania partyjnego, którzy kończyli łódzką filmówkę, ale przecież nie wszyscy kręcili produkcyjniaki. Teraz do głosu dochodzi producent. Kim on jest i skąd się wziął? Tego nie wie nikt. Jeśli idzie o Macieja Pawlickiego, doradzam wszystkim przeprowadzenie prostego testu. Jak kiedyś będziecie w Niepokalanowie, zajrzyjcie do przeora i zapytajcie go co myśli o projekcie Telewizja Niepokalanów. Jego reakcja, tak sądzę, wyjaśni Wam wszystko. Ja zapytałem.

Antoni Krauze mówi nam, że został w film Smoleńsk wrobiony. To znaczy, on zaczął realizować pomysł, a potem pomysł ten został mu wyrwany i zrealizowany nie po jego myśli. Ponieważ jednak rzecz dotyczy filmu, na który czekają miliony, Antoni Krauze nie wycofał swojego nazwiska, ale dźwignął ten krzyż i jako reżyser postanowił przyjąć odpowiedzialność za wszystko co zostało w tym filmie pokazane.

To jest straszliwe wyznanie proszę Państwa. To jest coś, co unieważnia opinie tych wszystkich niewczesnych entuzjastów, którzy się spodziewają, że dzięki temu filmowi prawda wreszcie zatriumfuje. Ja powtórzę tu jeszcze raz – wybieracie Barabasza. Po raz kolejny zresztą.

Antoni Krauze nie mówi nam wszystkiego, to jasne. On nie mówi pewnie nawet jednej czwartej tego, co w takiej sytuacji powiedziałby jakiś włoski czy francuski reżyser. On się stara, żeby było jak najlepiej, a ponieważ ma już swoje lata i jest człowiekiem uczciwym, a co za tym idzie cały ciężar bierze na siebie i ukrywa przed nami różne rzeczy. Najgorszy jest moim zdaniem ten fragment, w którym Antoni Krauze mówi o rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim. Ten, jak widzimy, głównie go słuchał. Nie sądzę, by manewr, który przeprowadzono potem, czyli odebranie Antoniemu Krauze kontroli nad filmem odbył się bez wiedzy i zgody Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli zaś tak było i zestawimy to sobie z entuzjastycznymi wypowiedziami ministra Macierewicza na temat różnych patriotycznych gniotów oraz z jego fotografiami z Dodą, wiemy już gdzie jesteśmy. Na wnioski poczekajmy jednak do końca tego tekstu. Oto Antoni Krauze dostaje – od kogo? – listę aktorek, które biorą udział w castingu do głównej roli. To jest pięć nazwisk. Nie ma proszę Państwa takich castingów. Pięć nazwisk to jest lista sprzedawczyń aplikujących do mojego wiejskiego sklepu. Z tych pięciu nazwisk wybiera się panią Fido, kobietę lat 48, która gra młodą dziennikarkę i której partnerem jest kuzyn Jarosława Kaczyńskiego. Ja nie wiem co to znaczy – jest partnerem – w środowiskach związanych z Kościołem Katolickim, ale wiem, że jak się ma partnera to nie można na przykład przychodzić z nim, z partnerką również, na przyjęcia dyplomatyczne. Nie wiem czy ten sam kuzyn, czy może jakiś inny – Jan Maria Tomaszewski – występuje na końcowej liście płac jako konsultant do spraw obyczajowych. Antoni Krauze – reżyser, który jest na planie Panem Bogiem – nie wie co to znaczy „konsultant do spraw obyczajowych”, nie umie wytłumaczyć czym się zajmował ten pan. To już nawet nie jest skandal. Demaskacją tego też nie mogę nazwać, to jest wprost trzaśnięcie nas w pysk, nas wszystkich, którzy oczekiwaliśmy, że władza aspirująca do tego, by porozumieć się z narodem zacznie się z tym narodem rzeczywiście porozumiewać. Lekceważenie, jakie poprzez ten film okazuje nam otoczenie Jarosława Kaczyńskiego, abstrahując od jego osobistej tragedii, jest nie do zniesienia. Pan konsultant do spraw obyczajowych z całą pewnością nie przeżywał tak mocno tragedii Smoleńska jak te panie, który wyciągały ostatnie grosze oszczędności, żeby je przesłać na ręce Antoniego Krauze kiedy ogłosił, że będzie kręcił ten film. Gdyby ta tragedia coś dla niego znaczyła, nie zostałby konsultantem do spraw obyczajowych przy filmie zarządzanym przez Pawlickiego. Mam nadzieję, że to jest dla wszystkich jasne.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale