Blog
gabriel maciejewski baśń jak n
coryllus
coryllus "dla sławy, dla zysku czasem"
417 obserwujących 2903 notki 12091044 odsłony
coryllus, 24 marca 2017 r.

O pomnikach cara Piotra

986 2 0 A A A

 Zaczynamy sprzedaż kolejnego numeru Szkoły nawigatorów. Jest to numer 14, a ja przyznam się szczerze sam nie mogę uwierzyć, w to, że doszliśmy aż tutaj. Bez złotówki dotacji, bez dystrybucji w księgarniach i bez poparcia środowisk naukowych stworzyliśmy pismo, które nieprzerwanie ukazuje się od czterech lat, a do tego jeszcze wzbogaciło się o numery specjalne. Na razie wyszedł jeden, a za trzy miesiące, mam nadzieję, wyjdzie drugi. Najnowszy numer jest poświęcony Rosji, choć Jacek, który napisał w nim tekst flagowy upiera się, że nie Rosji, a Moskwie. Ponieważ jednak jest tam kilka materiałów dotyczących XIX i XX wieku, pozostańmy przy opcji rosyjskiej.

Ja nie będę tutaj streszczał tego co napisał w swoim materiale Jacek, ale chciałem zwrócić uwagę na to jak wyglądają pomniki największej rosyjskiej legendy wszech czasów, czyli cara Piotra. O tym bowiem Jacek pisał tekst – o wielkim poselstwie Piotra na zachód. Tekst jest oczywiście całkowicie demaskatorski i dewastujący nie tylko propagandę rosyjską opisującą to poselstwo, ale także różne memy, które – zdawało się – mają charakter aksjomatów. No, ale o tym sobie przeczytacie w numerze, a teraz te pomniki.

Jest tej jeździec miedziany w Petersburgu, na którym widać jak car wzbija się do lotu na spienionym rumaku i za chwilę już świat cały leżał u jego stóp. Ponieważ, jak to już kiedyś ustalił tutaj Julek, znak znaczy, możemy przyjąć, że takim właśnie postrzegali i postrzegają cara Rosjanie. Żeby nie pozostać gołosłownym, proszę bardzo, oto link do zdjęcia z tym pomnikiem. http://pl.depositphotos.com/6065723/stock-photo-the-bronze-horseman-monument-in.html

Jak widzimy car, nie dość, że na śmigłym rumaku się unosi, to jeszcze rumak ten zgniata kopytem głowę węża, a my możemy się domyślać, że ten wąż to szatan po prostu. Katarzyna, która ten pomnik wystawiła pojechała więc, jak to mówią po całości, rozprawiając się przy okazji ze znanymi wszystkim nam wersetami Pisma Świętego. Ktoś powie, że trochę nadinterpretuję, bo car wcale nie wzlatuje w przestworza na tym koniu. Przeciwnie, pomnik, mimo całego wysiłku artysty jest dosyć statyczny i raczej tandetny. No, ale tak jest niestety ze wszystkim na świętej Rusi. Ma to niby ten rozmach, ma sznyt, ale jak się poskrobie paznokciem, albo sfotografuje z jakiejś normalnej pozycji, wychodzi zaraz jakieś fałszerstwo, a w najlepszym razie banał. Nie inaczej jest z Piotrem.

Jego półtoraroczne poselstwo, w którym on sam się znajdował pod zmienionym nazwiskiem, nie było żadną wyprawą po złote runo, czy naukę ciesiołki, ale wprost wyjazdem z zapytaniem ofertowym do przedstawicieli handlowych wielkich domów bankowych. Czego ono dotyczyło, przeczytacie w numerze. My zaś przejdźmy do kolejnego pomnika naszego bohatera. Oto car Piotr w Antwerpii http://wikimapia.org/7866238/Statue-of-Tsar-Peter-the-Great#/photo/315084

Kogo my tu mamy? To jakiś młody, pogubiony cudzoziemiec rozglądający się nerwowo w poszukiwaniu toi-toiki. Nie martw się młodzieńcze, zwróć oczu swych bławat za siebie, tam jest to czego szukasz, stoi wprost za twoimi plecami...Takim właśnie chce widzieć cara Piotra Antwerpia. Ani cokołu, ani węża, ani wzniosłego jakiegoś napisu? Co to w ogóle jest? Czy to jest potężny car Wszechrusi? Tak to on, ale niderlandzcy bankierzy mają w nosie jego wielkość i jego aspiracje. On do nich przyjechał załatwić interes i to on jest w potrzebie nie oni. Musi się więc zachowywać w stosowny sposób i nie fikać za bardzo, bo mu nie powiedzą, gdzie jest toaleta i będzie kłopot. Niezła szydera, powiedziałaby współczesna młodzież. Ciekawe czy Putin to widział, a jeśli tak to jak na to zareagował i czy zrobił sobie z tym pomnikiem zdjęcie? To jeszcze nic. Oto bowiem zbliżamy się do momentu kulminacyjnego. Macie tutaj pomnik cara Piotra w Londynie

http://www.alamy.com/stock-photo-london-deptford-a-statue-of-peter-the-great-april-2012-48130217.html

Na dalekim jakimś Murzynowie stoi ta grupa przedstawiająca karła i człowieka chorego na mikrocefalię, w dziwnym kapeluszu na głowie. Obok tego człowieka, mamy całkiem nie pasujący do jego rozmiarów fotel, w którym możemy dopatrywać się tronu. No, ale dlaczego ten tron jest pusty? Bo chory na mikrocefalię człowiek dopiero aspiruje do władzy, on jej jeszcze nie posiadł. Ma taki zamiar, ale jest cały spięty i do Londynu przyjechał właśnie po to, żeby wyjednać pozwolenie na zajęcie tego tronu. Postawili go jednak na tym dalekim Murzynowie i kazali czekać w kolejce aż załatwią innych. Sprawy się przeciągają, robi się chłodno, karzeł się denerwuje i zaczyna przestępować z nogi na nogę. Ciążą mu te trzymane w ręku instrumenty pomiarowe, to astrolabium czy coś, i chętnie by usiadł. No, ale gdzie? Przecież nie na tronie, którego nie śmie zająć nawet ten dziwny facet w dwa razy za dużym kapeluszu. Stoją więc tak obydwaj, robią poważne miny i czekają, aż ktoś im wreszcie da pozwolenie. Władza jednak, prawdziwa władza, nie zamierza się spieszyć. Aspirujący menedżerowie zarządzający majątkiem kompanii w odległych krainach muszą znać swoje miejsce. Inaczej się rozbestwią i nie będą zarządzać ale dewastować, a przecież nie o to chodzi. Jeśli zaś idzie o ich upamiętnienie w siedzibie organizacji, to musi mieć ono stosowny wymiar, tak by wszyscy widzieli jakie kto w przeszłości pełnił funkcje i na co zasłużył po śmierci.

To jeszcze nie koniec. Oto w latach dziewięćdziesiątych postawiono w Petersburgu kolejny, czwarty już pomnik cara. Oto on http://www.saint-petersburg.com/monuments/peter-1st-mikhail-shemiakin/

Jest to monument najbliższy prawdzie o Piotrze I, niesłusznie zwanym wielkim. Mamy tu rzeźbę przedstawiającą szaleńca przykutego jakby do zwykłego krzesła. Szaleniec jest całkiem łysy i wygląda na przerażonego. Wyraźnie nie kontroluje odruchów i nie wie co się wokół niego dzieje. Nie ma pojęcia dlaczego tu siedzi, ale wie, że musi. Jeśli zejdzie z tego krzesła natychmiast go zabiją. On to wie i ci go mu grożą wiedzą to także. Dlatego siedzi. Nie ma włosów, jak to błędnie zwykle ukazywali portretujący go artyści. Wyłysiał już dawno, po trosze ze strasu, po trosze z niezdrowego trybu życia, który prowadził przez długie lata. Teraz zaś czeka już tylko na śmierć.

Byłbym zapomniał. Jeszcze jeden monument. Pomnik który zdradza rzeczywisty cel wielkiego poselstwa Piotra http://www.travel-pictures-gallery.net/imagepagemosc0035.html

Car stoi na komicznym, małym okręciku, w mieście, w którym nie ma morza, czyli w Moskwie. W ręku trzyma zwinięty rulon pergaminu i woła do poddanych już z daleka – przywiozłem wszystkie pozwolenia na budowę! Możemy zaczynać!


Tekst dotyczący cara Piotra nie jest oczywiście jedynym dobrym materiałem w nowym numerze Szkoły nawigatorów, są inne, równie dobre. Zachęcam więc wszystkich do zapoznania się z nimi.


Michał otworzył już ponoć swój sklep. Zapraszam więc do owej siedziby FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do księgarni Tarabuk, do antykwariatu Tradovium w Krakowie i do sklepu Gufuś w Bielsku Białej.  

Opublikowano: 24.03.2017 09:06.
Autor: coryllus
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Komiks

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • No a programy antyplagiatowe?
  • Dziękuję, pochrzaniło mi się...
  • Niezłe. Kisch siedział przez całą wojnę w Australii, potem przyjechał do Pragi. Po co on im...

Tematy w dziale Kultura