2 obserwujących
50 notek
11k odsłon
198 odsłon

Wyjść czy nie wyjść, oto jest pytanie. Dzień 18.

zdjęcie własne
zdjęcie własne
Wykop Skomentuj14

Trzy tygodnie zleciały raz dwa. Dzisiaj mogę powiedzieć, że nawet nie wiem kiedy. Chociaż wszystkie dni zlały się w jeden. Człowiek gdy na coś czeka strasznie mu się dłuży. Dlatego najlepszą strategią na przetrwanie jest ...przestać czekać. Przypomina mi to trochę kilkugodzinną jazdę pociągiem, podczas której dopiero ostatnia godzina dłuży się najbardziej.

W wersji optymistycznej, zostanę zwolniona z izolacji w sobotę (do pracy będę mogła pójść 7 dni później). Nie wiadomo jeszcze co będzie z Krzyśkiem. Sanepid twierdzi, że od mojego drugiego negatywnego wyniku, muszą mu nałożyć jeszcze 14 - dniową   kwarantannę. Będziemy oczywiście walczyć o wolność, ale czy w tym kraju coś takiego jak wolność jeszcze istnieje? Zawiłe procedury, nielogiczne rozwiązania i wszędzie powtarzane słowa: nie da się, nie można, musisz to, musisz tamto.

Mam teraz dylemat. Może powinnam solidarnie zostać z Krzyśkiem przez kolejne dni? Jak zwariować to razem - zawsze raźniej. Jeśli tak to jak to zrobić? Ściemnić sanepid, że miałam kontakt z zakażonym i dać sobie nałożyć kolejne 2 tygodnie kwarantanny? Czy po prostu wyjść na wolność, zostawić go w nieswoim domu i cieszyć się, że nie muszę już nikogo prosić o zakupy? Znalazł się tu przeze mnie i muszę przyznać, że jestem w kropce.

Ja też trochę boję się wrócić do rzeczywistości. Podobno nowe nawyki i przyzwyczajenia kształtują się w ciągu trzech tygodni. Przyzwyczaiłam się już do wstawania o 13.00. Gdy w poniedziałek wracaliśmy ze szpitala, złapałam się na tym, że chce być już jak najszybciej w domu.

Dużo się zmieniło przez te trzy tygodnie. Gdy ostatni raz byłam na zewnątrz wszystko było zamknięte. Nie było korków, metro świeciło pustkami, brak restauracji, ludzie w maseczkach. Za tydzień już będzie prawie "normalnie", a ja zamiast się cieszyć boję się, bo chyba trochę zdziczałam i odzwyczaiłam się od ludzi i hałasu. Wcale nie mam ochoty pójść do knajpy czy spotkać sie ze znajomymi. Jedyną rzeczą o której marzę po wyjściu jest zaszycie się na kilka dni w jakimś cichym miejscu. Żeby odpocząć.



Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości