dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
40
BLOG

Dziennikarze śledczy z Czerskiej znowu w akcji!

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 8

Po bezkompromisowym zdemaskowaniu wszystkich meandrów afery Rywina przyszła kolej na wytropienie doktoratu Jarosława Kaczyńskiego.

Zuchy z Czerskiej już były w ogródku, już witały się z gąską - zwłaszcza, że starsi bracia z "Polityki" poinformowali społeczeństwo, że doktorat "owiany jest mgłą tajemnicy". Ani chybi kazali PiS-owscy siepacze go anihilować, bo w co drugim wierszu tańcował w nim Lenin z Marksem i Engelsem. A tu chiba lipa, droga sąsiadko, bo to, co zaprezentowali na stronach swojego portalu internetowego jest równie mizerne, jak efekty ewentualnych poszukiwań pracy magisterskiej Kwaśniewskiego Aleksandra.

Jakie to grzechy popełnił Jarosław Kaczyński w czasach, kiedy Bronisław Geremek nie był już w PZPR? W pierwszym podejściu tropiciele z Dolnego Mokotowa chyba liczyli na łatwy łup w postaci paru Leninów - gdyby znaleźli, zapewne już byśmy o tym wiedzieli. Na razie dzielą się więc wynikami drugiego nalotu - gdyby praca miała wersję elektroniczną, z całą pewnością efekt, jaki znalazł się na gazeta.pl osiągnieto by szukając słów-kluczy: "plenum", "PZPR", "Gomułka". I tu w sukurs mogłyby przyjść wykształciuchy - modelowi konsumenci wyrobów z Czerskiej (a tu Gucio - ale o tem potem). No bo wystarczy, że taki znajdzie na stronie słówko "plenum", czy, nie daj Boże, "Gomułka" - i juz delikwent jest ugotowany. Komunista do 17 pokolenia, w dodatku wredny, bo juz przefarbowany. Dlatego też gazeta.pl rzuciła jakieś 3 pojedyncze strony - nieważna ciągłość wywodu, ważne, że można złapać za słówko. Wykształciuchowi wystarczy - w końcu po coś się go wychowywało przez te 18 lat.

Za to autor tekstu, pan Michał Engelhardt, zapewne sam jako promotor kilkudziesięciu rozpraw doktorskich, już po samym wstępie wie , że doktorat jest kiepskiej jakości. A wniosek wysnuwa na podstawie fragmentu, w którym doktorant omawia metodologię pracy. Ma tam obowiązek poinformować o wszelkich ograniczeniach, poczynić zastrzeżenia. Ot, taki wymóg wobec rozprawy doktorskiej. I robi to, jak można wnioskować po rzuconych przez p. Englehardta fragmentach, dosyć rzetelnie - ale dla Czerskiej to nie jest żadna wymówka. Dla Czerskiej to dowód!

Posługując się taką logiką można stwierdzić, że firma, która reklamując swoje usługi lojalnie uprzedza o pewnych ograniczeniach oferty jest firmą kiepskiej jakości, natomiast świetną jest ta, która je przemilcza. Ale czort tam z logiką, jak mozna Kaczorowi przywalić.

Następnie autor artykułu uczciwie przyznaje się do porażki: Próżno szukać w pracy J. Kaczyńskiego jawnych pochwał socjalistycznego państwa. Ale, droga młodzieży, to o niczym nie świadczy, bo kontrowersyjne fragmenty się pojawiają. Parę nawet zacytowano, niestety nie pokazano gdzie znajduje się owa kontrowersja, bo fragment wygląda na prosty opis faktów. Być może w wyszukiwarce obok "plenum" i "PZPR" umieszczono też "1968" - dlatego akurat ten fragment znalazł się na cenzurowanym.

Ale to nic przy zbrodni z następnego akapitu. Doktorant Kaczyński śmie stwierdzać, że samorządy uczelni PRL-owskich stały się polem do realizowania pozamerytorycznych interesów, więc być może w danych uwarunkowaniach lepiej byłoby je zlikwidować. Przerąbane! Czy Kaczyński wzywa do likwidacji resztek samorządności uczelni? zapytuje oskarżycielsko autor. W końcu samorządy uczelniane zawsze były ostoją przyzwoitości i merytorycznej rzetelności, a już zwłaszcza po roku 1968!

Ale na tym szereg zbrodni doktoranta Kaczyńskiego się nie kończy.Kolejną jego ofiarą okazuje się interpunkcja! Warsztat dziennikarski pana Engelhardta jest wzorcowy! Daje fragment tekstu do poprawienia zaprzyjaźnionej korektorce! Pulitzer, Grand Press i nagroda im. Fikusa dla redaktora Michała!

Mała uwaga na koniec: M.Głowiński zauważył kiedyś w jednej ze swoich prac o komunistycznej nowomowie, że jak propagandyści komunistyczni chcieli "dołozyć" np. Kuroniowi, to wytykali mu przeszłość partyjną, co przecież na pierwszy rzut oka dla komunistów hańbiące być nie mogło. Ot taka dialektyka. W tym przypadku jest chyba podobnie, z tym że efekt jest mizerny. Bo jak się czepiają (oprócz kilku wyrwanych z kontekstu fragmentów wcale nie brzmiących kompromitująco), zatrzeżeń metodologicznych i interpunkcji, to znaczy, ze nie ma się do czego przyczepić, bo gdyby było, to by przecież się na pewno przyczepili.

A wykształciuchy? A "wykształciuchy to kupią", sądził chyba redaktor. A tu gucio - bo komentarze w dużej części są zaskakująco autorowi tekstu nieprzychylne. I to jest w tym wszystkim optymistyczne. 18 lat ciężkiej orki, a ludzie jeszcze potrafią mysleć!

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka