dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
41
BLOG

Dlaczego należy domagać się usunięcia religii ze szkół

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 8

Głównym powodem, zdaniem panów Piotra Laskowskiego i Sebastiana Matuszewskiego, jest to, ze "treści przekazywane na katechezach nie są wcale wiedzą, lecz treścią podaną do wierzenia". Wyborne! (wyborcze...?) A cóż ma byc na katechezie przekazywane? Religioznawstwo? Historia religii i ateizmu? A skoro wiedza religijna i szkolna kłócą się ze sobą, to czy z wiedzą nie kłóci się takie zdanie: "Moralność nie jest domeną ludzi wierzących. Nie jest też sferą jednoznacznych, pewnych rozstrzygnięć. Świat wartości jest światem indywidualnych wyborów i własnej odpowiedzialności." Z jakich to przyczyn mamy uznać, że np. prawo naturalne nie ma racji bytu w szkole, a ma tę rację bytu takie postmodernistyczne poszatkowanie pojęć? Co to znaczy, że "świat wartości nie jest sferą jednoznacznych rozstrzygnięć"? To może za religią ze szkół wyprowadźmy z systemu prawnego kodeks karny? Bo do tego to się sprowadza.

Warto też zapytać, co autorzy mieli na myśli, formułując (jak sądzę, bez mrugnięcia okiem) takie oto zdanie: W Polsce młodzi ludzie są nie tylko pozbawiani wiedzy o różnorodności odpowiedzi etycznych, ale na dodatek przyzwyczajani do zachowania konformistycznego - do chodzenia na religię dlatego, że inni chodzą. Człowiek wychowywany do podążania za większością zdolny będzie - wiemy to po doświadczeniach XX wieku - do każdego okrucieństwa, byle dokonywanego bezpiecznie, w tłumie.

Rozumiem, że zarówno członkowie brygad SS, jak i czekiści, NKWD-ziści i inni ich pobratymcy masowo uczęszczali na katechezę? I dogłębnie wpoili sobie przekazywane im prawdy wiary? Śmiać się czy płakać nad taką argumentacją?

Autorzy tekstu są nauczycielami w Wielokulturowym Liceum Humanistycznym im. Jacka Kuronia (sic!)

Wygląda na to, że owa "wielokulturowość" wydaje się być dość impregnowana na kulturę chrześcijańską. No bo autorzy nie zgadzają się z tym, że dzieci wychowywane np. w wierze katolickiej na katechezie nie mogą np. usłyszeć, że "prawa dla związków osób tej samej płci sprzyjają pomnożeniu szczęścia żyjących", a homoseksualizm zaliczany jest do cywilizacji śmierci.

Końcowy akapit:

"Zacieranie granicy między wiedzą a wiarą, między tym, co uzasadnione, a tym, co wpojone, przyzwyczajanie do posłuchu wobec autorytetu ćwiczą w pokorze i bezrefleksyjności. Korodują debatę publiczną, która właśnie dlatego w 18. roku wolnej Polski wygląda tak, jak wygląda. Gdy wiara i wiedza zlewają się w jedno, gdy nie umiemy dostrzec niedorzeczności, niejasności i błędów wynikania, debata publiczna staje się niemożliwa i musi się przerodzić w przekrzykiwanie.:

A więc wszystko już jasne. Za stan debaty publicznej odpowiedzialna jest religia w szkołach. Tylko przyjmijmy, że religii w szkołach nie ma. Czy w takim razie religia nauczana poza szkołami nie byłaby za całe to zło odpowiedzialna? No bo jeżeli faktycznie katecheza ma aż takie oddziaływanie, że niszczy debatę publiczną i prowadzi do zbrodni, to chyba nie ma znaczenia, czy jest nauczana w szkołach, czy w pomieszczeniach przykościelnych. A jeżeli nie ma takiego odziaływania, jeżeli uczniowie mają do niej stosunek "letni", to czy jest o co kopie kruszyć? Jest się czego bać? Oj, panowie, coś tu się kupy nie trzyma.

Pozostaje w podsumowaniu zadać tylko jedno pytanie: czy panowie rzeczywiście pragną usunięcia nauczania religii jedynie ze szkół, czy może woleliby panowie pozbyć się religii w ogóle?

 

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka