dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
32
BLOG

Po co Jan Rokita idzie do Sejmu

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 3

Takie własnie pytanie mi zaświtało. A do odpowiedzi na nie przybliży nas, jak sądzę, wynik sporu o to, czy Rokita będzie czy nie będzie otwierał listy PO w Krakowie. Rokita wie, doskonale, że grozi mu zmarginalizowanie - i okres pewnej "smuty" - którą już przezył w zasadzie dwukrotnie - raz po upadku rządu Suchockiej i przyjęciu postawy ambiwalentnej wobec kandydatury Kuronia, drugi raz - po klęsce (czy już na jej początku) AWS-u i przegranej w wyborach na prezydenta Krakowa. Czy Rokicie będzie odpowiadała rola chętnie zapraszanego gawędziarza, który zawsze zabłyśnie jakimś bon motem, ale wpływy na nic miał nie będzie (może poza obsadą podium w konkursie "Mistrz mowy polskiej")?

Wydaje się więc, że jeżeli Rokita teraz walczy, to walczy nie tyle o to, żeby wejść do Sejmu z trzema kolegami z Krakowa i w nim być, ale być może są juz jakieś plany na przyszłość - PO nie jest absolutnie skazana na wyniki wyborcze rzędu 30%, a jeżeli faktycznie ktoś z PO ma zostać premierem, to z pewnością nie pokaże jakiejś nadzwyczajnej sprawności w rządzeniu - w końcu Platforma jest mocna głównie z tzw. gębie. A taka sytuacja, której warunkiem jest chyba zawarcie jeśli nie koalicji, to przynajmniej sojuszu z komunistami (obecnie pod nazwą LiD) - czyli premier z PO albo popierany oficjalnie, albo w sojuszu parlamentarnym z komunistami - więc sytuacja taka będzie działała na Platformy niekorzyść.

I wtedy przyjdzie czas na podjęcie rękawicy - i albo jakiś ruch przeciwko Tuskowi, albo na powołanie jakiegoś nowego bytu. Na podorędziu są przecież Marcinkiewicz, Płażyński, Buzek, może Borusewicz, może Sikorski, Zalewski czy Ujazdowski - taki PiS-light. Trochę plany w tym względzie może pokrzyżować zwycięstwo PiS-u, ale też nie do końca, bo być może głosy środowiska Rokity, jakkolwiek nieliczne, mogą posłużyć do "dopięcia" koalicji większościowej. A nawet nie jest do tego potrzebne zwycięstwo PiS-u, bo przecież nigdzie nie jest powiedziane, że prezydent musi na stanowisko premiera desygnować kogos z PO, nawet jeśli ta wygra wybory. A jeżeli rządzić będzie chciał PiS, toaby mieć tę większość będzie nawet skłonny dać MSWiA (całe) Rokicie.

Tak czy owak wydaje się, że niezależny Rokita w Senacie będzie bliżej funkcji kwiatka do kozucha i dziadka-gawędziarza zapraszanego prze Monikę Olejnik, kiedy nic istotnego się nie bedzie w polityce działo. Natomiast Rokita w Sejmie - będzie nie sojusznikiem Tuska, bo albo Tusk albo Rokita - a będzie raczej fermentem, który może wypracować jakąś zmianę jakościową na scenie politycznej - na przykład wypchnięcie liberalnej części PO tam, gdzie jest miejsce partii liberalnej, na środku sceny z góa kilkunastoma procentami poparcia - a z prawej strony może powstanie jakieś coś bardziej prawicowego, nie wykluczając np. "historycznego kompromisu" Rokity z Kaczyńskim.

Tak czy owak szkoda by było takiegpo talentu, jakim jest Jan Rokita na zmarnowanie w użeraniu się z lokalnymi działaczami PO w Krakowie. Bo jednak, abstrahując już od wszystkiego, to lepiej, żeby więcej do powiedzenia w polskiej polityce mieli Rokita z Gowinem, niż Tusk ze Schetyną i Sławkiem Nowakiem.





No i w parę godzin po sporządzeniu notki życie (a raczej Jan Rokita) dopisało epilog. Jan Rokita ogłosił zamiasr odejścia z polityki. Więc jednak rola dziadka-gawędziarza nie interesowała go w ogóle. W kazdym razie nadal uważam, że scenariusz tworzenia PiS-u light, czy PO-PiS-u-bis ze znaczącym udziałem Jana Rokity jest jak najbardziej realny. A żeby być ministerm spraw wewnętrzynch - wcale nie trzeba być posłem czy senatorem :)  Zobaczymy, co teraz wymyśli p. Nelly? Oj, chyba po tym wszystkim Tusk będzie się cieszył, jak Platforma dostanie 20 % :)

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka