dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
56
BLOG

Ktt znowu naucza

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 1

I to naucza nie tak po prostu, monotematycznie, jednotorowo. On naucza wielokanałowo. Taki prorok wszech nauk - można by powiedzieć.

Czego naucza ktt? Zajrzyjmy do ostatniego numeru komunistycznego "Przeglądu" (w internecie wersja okrojona). Wiem, że pies z kulawą nogą do tego periodyku nie zagląda (niesłusznie, bo, jak widac na załączonym obrazku, warto!), dlatego przytaczam i opisuję, co można tam przykładowo znaleźć. A więc mozna przykładowo na ostatniej strone znaleźć felieton niejakiego Krzysztofa Teodora Toepliza (słówka "niejaki" używam ze złośliwym rozmysłem - wszystko się za chwilę wyjaśni)

Po pierwsze - ktt naucza w dziedzinie psychologii społecznej połączonej z historią idei politycznych. Przytacza wyniki badań "stanu ducha społeczeństwa polskiego" autorstwa prof.Janusza Czapińskiego i zdumiewa go, że "liczba osób wyznających ideologię konserwatywną wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat o jedną czwartą". Oczywiście Czapiński coś tam niby opowiada, że to "mentalnosć społeczna radykalnie się zmieniła", ale ktt wie swoje: "można domniewywać", pisze, że wzrost nastrojów konserwatywnych spowodowany jest także tym, że ludzie bez zapatrywań, kierujący się hasłem "jakoś to będzie", "niczego nie musieli zmieniać, odkrywając swój konserwatyzm". Sprawa więc całkiem prosta: ciemnota polska nie wiedziała, że jest konserwatywna, a teraz już wie.

Ale są i inni winni temu dramatowi: oczywiście są to Kaczyńscy "z dodatkiem Giertycha" - tu ktt naucza podstaw ideologii konserwatywnej. Co zrobili Kaczyńskcy z dodatkiem Giertycha? Ich rządy "otwarły szeroko wrota wszelkiego rodzaju ciemnocie, konserwatyzmowi, bigoterii, megalomanii narodowej i ksenofobii, które stały się ideologią oficjalną, głoszoną przez dygnitarzy i publiczne media." Ufff. To nie ja, to wszystko są słowa ktt. Piorunująca wyliczanka. Co prawda jeszcze antysemityzmu zabrakło, ale i całej reszty wystarczy aż nadto.

Oczywiście ten konserwatyzm i inne zarazy to dopiero teraz się planią - (ktt naucza teraz historii najnowszej). Albowiem "przez lata nie wypadało się przyznawać do zapatrywań skrajnynie prawicowych - z wyjątkiem antysemityzmu, który rozpalił rok 1968 - teraz wypada. Wypada, a nawet jest to mile widziane." - i tu stosowny cytacik z listu wiceministrów finansów do pielgrzymujących na Jasną Górę inspektorów skarbowych. Ciemnota aż skrzeczy! Szkoda, że ktt nie wyjaśnia z jakich to przyczyn "nie wypadało" w "Polsce Ludowej" przyznawać się do poglądów "skrajnie prawicowych" - i co ideologiczni patroni ktt robili z tymi, ktorzy do takich poglądów się przyznali. Ale to w końcu mało znaczący drobiazg.

Przejdźmy lepiej do nauczania z dziedziny "europejskich standardów" - zadziwiające, że na tychże najlepiej znają się ci, którzy opiewali przez dziesięciolecia standardy z innej strony świata. Ale porzućmy tę ksenofobiczną małostkowość. Otóż fakt, że ministrowie śmieli pozdrowić pielgrzymów na oficjalnym papierze nie przystaje do owych "standardów": "List ten w normalnym państwie europejskim byłby kuriozum, u nas jest po prostu dokumentem urzędowym". I pomyśleć, że jeszcze 18 lat temu było u nas "normalne państwo europejskie"...

Ale opuśćmy dziedzinę religioznawstwa i europeistyki.Teraz ktt będzie nauczał z nauki o rodzinie. Chyba go w Łomiankach zatrudnią. Ktt wziął na celownik wystawę, której autorem jest "niejaki dr Lewandowski" (ów "niejaki" to klasyka komunistycznej nowomowy pisanej, widać starą, dobra szkołę, i to nie jej ucznia a mistrza). Cóz za myślozbrodnię konserwatywną popełnia niejaki dr Lewandowsi? Otóż niejaki dr Lewandowski jest autorem wystawy, której "tezą jest ostrzeżenie, że w rozbitych na skutek rozwodów rodzinach dzieci wyrastają na 'bezdomnych, żebraków i prostytutki'". Co gorsza, wystawa prezentowana jest w urzędzie wojewody mazowieckiego w godzinach urzędowania - więc ktt wyrokuje: "można ją raczej traktować jako materiał szkoleniowy" dla urzędników województwa. Oczywiście ktt z wyżyn swej katedry z niejakim doktorem w polemikę się nie będzie wdawał. Byłoby to nonsensem. On po prostu nie wie, skąd czerpie swe przekonanie dr Lewandowski i przygważdża go: czym się rózni rodzina rozbita od osieroconej, skoro w obu dzieci wychowyją się bez jednego z rodziców? A nonsensem z całą pewnością byłoby polemizowac z ktt, skoro o wystawie wie on tyle, ile wyczytał w Gazecie Wyborczej. Dobrze chociaż że ksenofobicznym i konserwatywym obyczajem nie próbuje przekonywać o zaletach i korzyściach, jakie mają dzieci z okazji rozwodu rodziców a potem wymiennych kontaktów z nowym wujkiem/tatusiem/ciocią/mamusią.

Ale, ale. Mu tu o nauce o rodzinie, a ktt już naucza teologii. Ponieważ dr Lewandowski twierdzi, że "bez narzeczeństwa nie ma małżeństwa", ktt ten ciemny przesąd stanowczo odrzuca z pozycji teologa grzechu (a miał nie polemizować): jedyną formą narzeczeństwa, jaka jest według ktt dozwolona i dopuszczalna w postępowym społeczeństwie (a możejedyną znaną ktt), jest chyba '"tzw. życie na kocią łapę". I tu ktt ma w garści wstecznych katoli: skoro na kocią łapę, to popadają w grzech śmiertelny, jakim jest seks pozamałżeński. No i załatwił z pozycji postępowych logiką swą żelazną całe nauczanie Kościoła o czystości, małżeństwie, o erosie i agape". Gdyby ktt w swej niezmierzonej postępowej pokorze i otwartosci zechciał chociazby wysłuchać np. jednej konferencji podczas tzw. nauk przedmałżeńskich, to byc może by tego nie zrozumiał, na pewno by się nie przekonał - ale przynajmniej nie wypisywałby jawnych bzdur, które świadczą o kompletnej nieznajomości zagadnienia. Ale przecież on nie będzie z niejakim doktorem polemizował, a w jego felietonie nie chodzi wcale o to, aby chociazby udawać zrozumienie dla drugiej strony. Wiadać ciagle nie może przeboleć, że już wypada przyznawać się do takich poglądów.

Ale my tu przy tych horrendalnych przykładach (to nie ja, to ktt) się zatrzymujemy, a ktt naucza nauk nowych a postępowych: teraz jest o poprawności politycznej. W nowym, wspaniałym, postępowym świecie, czytaj: "w Europie czy w Stanach Zjednoczonych" poprawność polityczna "zakazuje zwrotu "Murzyn" we wszystkich jego wersjach na rzecz 'czarnego Amerykanina', każe się wstydzić wstrętu dla homoseksualizmu, z niesmakiem odnosi się do wszelkich publicznych demonstracji religijnych, a tym bardziej do przeciwstawiania jedych wyznań innym, popiera wielokultorowość i kontakty transkulturalne jako wzbogacające świadomość człowieczeństwa" Koniec cytatu. Wypisz-wymaluj PRL nam tu ktt opisał! (naucza przy okacji historii najnowszej?) No, moze były jakies bolączki na odcinku "homoseksualistów" (akcja "Hiacynt") ale Murzynów jak najbardziej popierano, w Angoli na przykład (z pewną taką obawą używam tego określenia, ale nie jestem pewien, czy mówić o "czarnych Amerykanach" w Angoli byłoby nie byłoby błędną dekonstrukcją na odcinku "poprawności politycznej"). Kontatky transkulturowe u nas zapewniało TPPR a z drugiej strony szerokie rzesze Polaków mogły poznawać kulturę ludów dalekiej Północy.

Piękne to, piękne było. A teraz u nas co? "A u nas wszystko na odwrót" - i już niepostrzeżenie ktt przechodzi do nauczania... genetyki i bioetyki zarazem. Oto bowiem w postępowej antropologii homosapiens należy do świata natury, w którym uchodzi w dodatku za mutanta, a tymczasem wszystkie media "od rządowych do uchodzących za liberalne" zawyły jękiem zgrozy na wieść, że oto prowadzi się eksperymenty naukowe łączące ludzkie komórki macierzyste ze zwierzęcymi. Bigot i ciemniak powie zapewne coś innego o istocie człowieka, ale postępowa nauka dawno rozprawiła się ze wsteczną antropologia z kruchty rodem!

Na koniec zostawia ktt, a ja za nim, najsmaczniejsze. Ktt przechodzi do krytyki... władców PRL-u! Ich to bowiem wina, że profesor Czapiński musi w swoich badaniach stwierdzać tak nieprzyjemne fakty jak konserwatywna mentalność Polaków. Skąd się to wszystko wzięło? Ano stąd: ["wybolduję" to specjalnie, chodziaż prawdę mówiąc, należałoby to wężykiem, wężykiem...]: "Łatwość akceptacji lansowanych obecnie symboli i wzorców, takich jak wzorzec rodziny propagowany przez dr. Lewandowskiego, bierze się stąd, że od dziesięcioleci, od przedwojnia obszary światopoglądu, a także codziennej obyczajowości, nie były nigdy prześwietlane czy wietrzone przez żaden postępowy, racjonalistyczny ruch społeczny. Krwawa komuna drżała w istocie przed Kościołem, szarpiąc się z nim politycznie, lecz omijając szerokim kołem kwestie światopoglądowe, a pruderia PRL-owskiej cenzury nie miała sobie równych ani wcześniej, ani później". I dalej w tym stylu o błędach i wypaczeniach "lewicy" i lewicy po 1989 r. na odcinku zarówno walki z religianctwem, jak i z "absurdalną wersją historii, którą w całości podytkował obóz nacjonalistyczny". Nawet cholery o "świętości rodziny" bały się podyskutować! Co prowadzi do takiego obłąkania, jak używanie komiksu jako klęcznika przed niepotrzebną tragedią (ta żałosna wpadka zdarzyła się tak światłemu i przenikliwemu autorowi jak Wojciech Orliński). Facet śmiał zrecenzować antologię komiksu poświęconą... Powstaniu Warszawskiemu (to, w odróżnieniu od Wielkiej Socjalistycznej, ktt pisze małą literą).

A więc w konkluzji wywodu można stwierdzić (przypomnijmy sobie, co ktt napisał na początku swojego felietonu): obskurantyzm i strach władców PRL-u przed ciemnota dyktowaną społeczeństwu przez Kościół spowodował, że do poglądów "skrajnie prawicowych" nie wypadało się przez dziesięciolecia (aż do teraz) przyznawać. To jest dialektyka wyższa, tutaj Marks z Heglem nie starczą, żeby to zdekonstruować. Ktt, jesteś bogiem a nawet dwoma!

Cóż, w podsumowaniu, całkowicie poważnym, bo mimo wszystko treść artykułu budzi raczej zgrozę, niż śmiech, wypada się ograniczyć tylko do jednego stwierdzenia: doprawdy to budujące, że tego typu kuriozalne występy p. ktt jest zmuszony publikować w podupadających postkomunistycznych gazetach o mocno ograniczonym zasięgu. I pomyśleć, że wszystko to jest zasługą PRL-u, który nie dość skutecznie tępił Kościół i jego oddziaływanie na Polaków. Sam sobie ukręciłeś ten sznur, panie ktt, widać za słabo się w owym PRL-u starałeś "przewietrzyć obszary świadomości" narodu, widać za dużo było słów, a za mało czynów!

Ale nie PRL-owi ani panu dziękować należy za to, że polski naród nie został do szczętu ogłupiony, nie panu - a tym wszystkim, przed którymi "drżała" komuna - wśród wielu, wielu takich ludzi są także ks.ks. Popiełuszko, Niedzielak, Zych, Kotlarz... Przed tymi drżała szczególnie.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka