Jak donoszą złośliwi, Lech Kaczyński ma zamiar nie tylko zaprosić generała Jaruzelskiego do samolotu ale też pozwolić mu „popilotować” prezydencki samolot.
Czy sędziwy generał sobie poradzi? Z tym akurat nie powinno być kłopotów, bowiem wyczucie moskiewskiego kierunku oraz wysokości lotu u wielokrotnego zdobywcy medalu „Radzieckich Sił Zbrojnych” jest bezbłędne...
Mamy tylko nadzieję, że zgodnie z sugestią prezydenckiego ministra Lech Kaczyński zrobi to świadomie w przeciwieństwie do słynnego „przypadkowego” odznaczenia generała - przypomnijmy:
„Prezydent Lech Kaczyński odznaczył gen. Wojciecha Jaruzelskiego, choć nie chciał go odznaczyć” – powiedział ówczesny szef Kancelarii Prezydenta Andrzej Urbański.
Ciekaw jestem co by się stało gdyby nagle, zachęcony klimatem politycznej poprawności z martwych wstał: Bolesław Bierut także PREZYDENT, bardzo zasłużony i ceniony przez Moskwę agent. Miejsca w samolocie jest dość a rozkwitły na czas prezydenckiej kampanii savoir-vivre nie pozwala przecież na niedojrzałe resentymenty...


Komentarze
Pokaż komentarze (9)