Drogi Krzysztofie.
Niestety twoje przykłady są trafne tylko i wyłącznie wtedy, kiedy by założyć, że ludzie nie mają prawa do rozwodu i kochają się po wszech czasy.
Facet naturalnie predestynowany do wierności? Jasne. Po dwóch latach życia w szczęśliwym związku zazwyczaj już zaczyna się oglądać za młodszymi i lepszymi okazami. Rzadko korzysta z możliwości zdrady tylko dlatego, bo boi się zostać przyłapanym, boi się konsekwencji, lub stracił w oczach innych kobiet i najzwyczajniej w świecie żadna już go nie chce.
Kontrolować instynkty? OK. Tylko po co powstrzymywać się przed tym, co tak piękne? Dlaczego zakładasz, że każdy niezobowiązujący stosunek czyni jakieś niewiarygodne i nieodwracalne szkody w psychice kobiety? Rozmawiałeś z taką kobietą, która świadomie i bez zobowiązań idzie do łóżka z jakimś kolesiem? Narzekała? Płakała w poduszkę? Wątpię. I wspominam oczywiście o takich kobietach, które NAPRAWDĘ tego chcą, a nie o takich, którym tylko się to wydaje. Jeśli oszukuje faceta, iż niczego od niego nie oczekuje, a tak w rzeczywistości nie jest, to cóż...
Życie. Prześpi się z nim i odkryje, że jest zakochana? A ile razy w małżeństwie tak jest, że jedna strona się odkochuje i wybiera kogoś innego? Tego nie jesteś w stanie przewidzieć i nawet ślub cię przed tą niepewnością nie uchroni.
No tak, zapomniałem, przecież z ludźmi, którzy się rozwodzą jest coś nie w porządku, bo tylko wy, czyści i prawowierni katolicy jesteście w porządku. Reszta to kretyni pozbawieni rozumu, którzy sami nie potrafią stwierdzić, co jest dla nich dobre.
Litości.
Jasne, jeśli będzie gotowa na rodzenie dzieci – pewnie poszuka tego jedynego, który ją ochroni – i jeśli na pewnym etapie kogoś takiego znajdzie, to już od niego nie odejdzie.
I tak. To jest zabawa. Dlatego to jest przyjemne, bo natura wie, że duży procent ludzkości po prostu olałby to całe rodzenie i wychowywanie dzieci. Dlatego seks jest przyjemny. Mamy go uprawiać i mamy zaliczać wpadki. Natura chce nas oszukać.
To smutne, iż zakładasz, że jedynym marzeniem kobiety jest znaleźć tego jedynego i rodzić mu dzieci bez chwili wytchnienia.
Możesz mnie nazywać kluchą do woli. Ale wolę być kluchą, niż później w łóżku odkryć, że moja żona jest zimną kłodą i w ogóle pod tym względem do siebie nie pasujemy.
Przynajmniej zaoszczędzę sobie cierpienia.
I jeśli uważasz, że kobietą można opiekować się tylko poprzez małżeństwo, to... Masz do tego prawo. W przeciwieństwie do religii katolickiej, ja nikomu nie odbieram prawa do własnego zdania.
Niestety, musisz pozwolić mi grzeszyć, ponieważ nigdy nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz moim bratem. Żywisz zbyt dużą pogardę do tych, którzy nie wyznają twoich zasad, więc nie nazywaj ich braćmi, skoro sam ich za nich naprawdę nie uważasz.
Pusta twarz? A skąd ty możesz to wiedzieć? Naoglądałeś się seriali moralizatorskich. I uwierz mi, ci ludzie nie potrzebują twojego fałszywego współczucia.
Sami dają sobie radę doskonale.
Z mojej strony to by było na tyle. Nie zamierzam dalej zarzucać tego bloga wpisami wciąż na ten sam temat.
Rzekłem.


Komentarze
Pokaż komentarze