To zaiste niesamowicie ciekawe, co się kryje za całym tym cyrkiem na półwyspie koreańskim. Nie wierzę, że w Korei Północnej siedzą niedorozwinięte przygłupy, wierzące w zwycięską wojnę nad imperialistycznym potworem US and A (jak zwykł mawiać Borat). Nie wierzę że można bezcelowo pchać cały kraj w kierunku wojny, gdy nikt tak naprawdę nie atakuje . Coś musi kryć się za tym całym Północno Koreańskim krzykactwem. Pytanie tylko co? Poniżej kilka teorii które przychodzą mi na myśl.
1. Kim Dzong Un chce zreformować kraj
Obecny przywódca Korei Pólnocnej spędził na zachodzie 6 lat (a według niektórych źródeł 9) w Szwajcarii. Czy te lata wystarczyły by zasiać imperialistyczną zginiliznę konsumpcjonizmu w duszy młodego przywódcy? W końcu kocha on koszykówkę i Michaela Jordana, nosi się w pięknych, czarnych płaszczach szytych na modłę zachodnią. Przez te kilka lat życia w jednym z najbardziej cywilzowanych krajów na świecie, musiał poczuć smak różnicy. Gdyby marzyło mu się uczynienie z Korei drugiej Szwajcarii, na drodze stanąłby mu partyjny beton wymieszany w wojskowymi prętami zbrojeniowymi. Potężni generałowie, zawdzięczają swoją pozycję społeczną przynależności do armii. Ciągną zyski z kontroli przemysłu, produkcji narkotyków, przemytu ludzi, fałszowania pieniędzy czy w końcu darmowej siły roboczej w obozach pracy. Do tego mają władzę nad żołnierzami, którym wpajano od dziecka, że zachód jest zły i należy umrzeć za ojczyznę. Generałowie bez wahania ogłoszą Kim Dzon Una zdrajcą, gdy zechce zreformować kraj. Więc jak reformować? Należy się pozbyć żołnierzy. A jak się pozbywa żołnierzy? Na wojnie.
2. Kim Dzong Un chce zwiększyć kontrolę (nie zreformuje kraju)
Alternatywnym scenariuszem jest chęć zwiększenia kontroli przez Kim Dzon Una nad państwem. Stan wojny jest stanem, w którym wszystkie środki są usprawiedliwione. Należy więc zaaranżować kryzys, sprowokować mała potyczkę, a później wyrżnąć w pień konkurentów pod pozorem zdrady. Proste, wyćwiczone przez Związek Radziecki do perfekcji. Dodatkowo usługa ta zawiera w sobie: możliwość dokonywania masowych przesiedleń, wprowadzania praw nadzwyczajnych, konfiskatę majątku i sam diabeł raczy wiedzieć co jeszcze.
3. Chiny chcą uwikłać Stany Zjednoczone w kolejną wojnę
Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, a Korea Pólnocna jest zależna od Chin, jak Białoruś od Rosji. Nie widzę powodów, by Kim Dzong Un nie miałby sprzedać swojego kraju na poligon wojskowy, za ciepłą emeryturę w Pekinie. Wciągnięcie Stanów przez Chiny w kolejną wojnę, osłabiłoby ich największego konkurenta. Oprócz oczywistych konsekwencji dla gospodarki, jak większe zadłużenie, spowolnienie gospodarcze czy w końcu większe wydatki na zbrojenie z pominięciem innych sektorów gospodarki, kolejna wojna mogłaby się przełożyć na zdecydowaną niechęć zmęczonego wojnami w Iraku i w Afganistanie społeczeństwa amerykańskiego, do sprawowania roli globalnego policjanta przez ich kraj. Wycofanie się Stanów nawet z częsci sojuszy lub zmniejszenie zaangażowania w zamorską militaryzację byłoby bardzo na rękę Chinom, starającym się na każdym polu rozwinąć swoje strefy wpływów.
4. Chiny chcą sprawdzić się w walce ze Stanami Zjednoczonymi
Od dłuższego czasu Chiny dążą do uzyskania statusu supermocarstwa. I podobnie Związek Radziecki ścierał się ze Stanami Zjednoczonymi w Wietnamie, tak w wypadku wojny Koreańskiej Stany Zjednoczone musiałyby stanąć po stronie Korei Południowej, a Chiny wypełnić zobowiązania sojusznicze wobec Korei Północnej. Prowadząc wojnę konwencjonalną na małym skrawku Azji, Chiny mogłyby wypróbować swój potencjał militarny w starciu z głównym globalnym konkurentem. Doświadczenia z takich wojen, pozwalają szybko ulepszyć uzbrojenie (o czym już od dawna wiedzą Amerykanie). To na pewno przyda się w przyszłości.
5. Stany Zjednoczone potrzebują zasłony dymnej
"Wy nas postraszycie, my polatamy samolotami, a na koniec zniesiemy embargo na częśc towarów i się dogadamy w sprawie międzynarodowej pomocy" - powiedział Obama do Kim Dzong Un'a podczas tajnej rozmowy telefonicznej. Bo czemu nie? Zagrożenie wojną pozwoliłoby wprowadzić nowe prawa w Stanach, jeszcze bardziej kontrolujące obywateli oraz odciągnęłoby społeczeństwo amerykańskie od każdego innego problemu. Kim Dzong Un by zyskał w oczach swich generałów, jako "nasz człowiek", wygrażający Ameryce, jak ojciec i dziadek.
6. Kim Dzong Un lubi drogie zegarki
I na koniec najczarniejszy scenariusz, który by oznaczał że jednak już nikt w Korei Północnej nie myśli. Media podały, że zaostrzenie sytuacji nastąpiło po ogłoszeniu embarga. Rzadko które dodały, że jest to embargo na towary luksusowe (ze wszystkich embarg jakim jest objęta Korea Północna, najwidoczniej tylko takie pozostało do wprowadzenia). Być może 'supreme leader' uwielbia towary luksusowe. Więc co można zrobić w takiej sytuacji zidiociały zwierzchnik sił zbrojnych, piątej co do wielkości armii świata w państwie totalitarnym? Rozpętać wojnę światową o Szwajcarskie zegraki.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)