Polska, kraj nad Wisłą, od lat próbuje udowodnić światu, że nie jest tylko „zaściankowym kraikiem”, ale prawdziwym graczem na globalnej scenie. Problem w tym, że zamiast grać w szachy, wchodzi na ring bokserski, gdzie przeciwnikiem jest światowa potęga militarna – Rosja. I jak to się kończy? Ano tak, że konie kują, a żaba podkłada łapy.
Narracja oficjalna
Narracja mainstreamu wygląda tak, że każdy sabotaż, każda eksplozja, każdy incydent – to oczywiście „Rosja winna”. Nawet jeśli wykonawcami są Ukraińcy, media sugerują, że zapewne Putin siedzi gdzieś w Moskwie i co jakiś czas rzekomo pociąga za sznurki. Odcisków palców nie ma, ale przecież „wszyscy wiedzą”.
Polska w tej opowieści przypomina żabę, która z zapałem podkłada łapy pod kopyta koni.
NATO, USA, Niemcy – to są konie. Rosja – to koń bojowy.
A my? My z entuzjazmem podskakujemy, żeby udowodnić, że też jesteśmy w grze.
Problem w tym, że koń nie zauważa żaby. A jak zauważy, to już po fakcie – kiedy z żaby zostaje placek.
Wojna narracyjna
• Ukraińcy coś wysadzają → media: winna Rosja, bo „wiadomo”.
• Rosja coś mówi → narracja: winna Polska, bo „szczuje”.
• AfD w Niemczech krytykuje Polskę → przekaz: winna Polska, bo „prowokuje”.
W efekcie mamy teatr, w którym każdy gra swoją rolę, a Polska zawsze jest na scenie – choć nikt nie pytał, czy powinna tam być.
Morał taki: konie kują, a żaba podkłada łapy.
Polska podkłada łapy pod cudze wojny, cudze interesy i cudze narracje. A potem dziwi się, że boli.
Ironia polega na tym, że my sami wierzymy, iż jesteśmy kowalem, podczas gdy w rzeczywistości jesteśmy tylko żabą, która próbuje udowodnić, że potrafi podkuć konia.
Tekst jest felietonem satyryczno-publicystycznym. Zawarte w nim opinie i metafory mają charakter komentarza, nie stanowią stwierdzeń faktów ani oskarżeń wobec konkretnych osób czy instytucji.
#Polska #Rosja #Ukraina #NATO #AfD #wojnainformacyjna #propaganda #felieton #sarkazm #geopolityka


Komentarze
Pokaż komentarze (3)