I grał całkiem nieźle, skoro jego „koncerty” słyszano od Raciborza po najdalsze zakątki globu.
Cyber-Janko i jego orkiestra botnetów
Nasz współczesny Janko nie biegał po lesie z patykiem udającym smyczek. On miał własne maszyny C2, węzły CNC i botnety, które na jego komendę potrafiły przytkać serwery większe niż niejedna państwowa instytucja. Zamiast skrzypiec — pakiety. Zamiast nut — skrypty. Zamiast publiczności — administratorzy IT, którzy w panice sprawdzali, czemu ich serwery właśnie umierają.
Talent? Niewątpliwy.
Problem? W Polsce talent informatyczny traktuje się jak talent do włamywania się do piwnic: nie pytamy „jak to wykorzystać?”, tylko „ile za to dać paragrafów i lat?”.
Prywatny sektor: „Zatrudnijmy go, to rzadki talent!”
Państwo: „Zamknijmy go, to bandzior jeden!”
Gdyby ten chłopak trafił do prywatnej firmy, dostałby:
• stanowisko „IT specjalista ds. cyberbezpieczeństwa”,
• pensję, która zaczyna się od kwoty, o której większość 20-latków może tylko pomarzyć,
• mentora, który nauczyłby go, jak robić to samo, tylko legalnie,
• i jeszcze kartę multisport.
Ale że trafił na państwo, to dostał:
• sześć zarzutów,
• kajdanki od policji,
• groźbę pięciu lat więzienia,
• i zero multisportu.
Bo przecież nic tak nie motywuje młodego, zdolnego człowieka jak perspektywa odsiadki.
Może zamiast więzienia — rekrutacja?
Wyobraźmy sobie alternatywny scenariusz, taki bardziej… racjonalny i ekonomiczny.
Policja puka do drzwi. 20-latek otwiera. Funkcjonariusze mówią:
— Młody, masz dwie opcje.
Opcja A: więzienie.
Opcja B: podpisujesz umowę i od jutra pracujesz z nami, bo szczerze mówiąc — takich jak ty potrzebujemy bardziej niż nowych radiowozów.
Brzmi jak science fiction? W prywatnych firmach to się nazywa headhunting.
W państwowych instytucjach — „niemożliwe, bo procedury”.
Janko Muzykant bis — finał jak zwykle
W oryginale Janko dostał lanie za to, że dotknął skrzypiec. W XXI wieku jego następca dostaje zarzuty za to, że dotknął internetu.
Historia lubi się powtarzać, tylko narzędzia się zmieniają.
A może czas wreszcie zrobić coś odwrotnego niż zwykle? Może zamiast karać talent — wykorzystać go? Może zamiast wsadzać do więzienia — dać młodemu człowiekowi szansę, żeby jego umiejętności pracowały dla państwa, a nie przeciwko niemu?
Ale to już byłby temat z innej Polski. Takiej, która potrafi nagradzać, a nie tylko karać.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)