czeQfli czeQfli
152
BLOG

Niemiecki WOŚP – puszka do kiszenia ogórków

czeQfli czeQfli Społeczeństwo Obserwuj notkę 5
Wyobraźmy sobie, że Niemcy postanawiają zrobić własny WOŚP. Tak, jasne — to już brzmi jak żart. Ale spróbujmy.

 Berlin, niedziela. Finał „Niemieckiej WOŚP”.
Wolontariusze stoją na ulicach, ale nikt nie wrzuca. 
Nie dlatego, że ludzie są skąpi. 
Po prostu każdy przechodzień pyta:
„Przepraszam, ale dlaczego państwo nie kupiło tego sprzętu?”
Wolontariusz czerwienieje, tłumaczy, że to „akcja charytatywna”, a przechodzień patrzy na niego jak na kogoś, kto zbiera na paliwo do Tesli.
W tej idylli szpitale odmawiają przyjęcia darów, bo… mają nowsze. 
Ordynator wzrusza ramionami:
„My już mamy trzy takie tomografy. Jeden czeka w magazynie, bo się nie mieści.”
Puszki stoją smutne, puste, niepotrzebne. 
Niemcy nie wiedzą, co z nimi zrobić. 
Może na śrubki? Może na cukierki? 
Może na ogórki kiszone, gdyby kiedyś wpadli na pomysł, żeby mieć problemy rodem z zusowskiego systemu?

A teraz przenieśmy się do Polski

Tu system zdrowia działa jak Windows 95 na komputerze z Lidla: niby działa, ale każdy restart to porażka.
finansowanie często skąpe,
sprzęt bywa przestarzały,
wiele szpitali zadłużonych,
inwestycje spóźnione o dekady.
I wtedy pojawia się WOŚP — organizacja, która przykleja serduszka na sprzętach, ubraniach, a jak trzeba, to i na czole. Działa brandowo, to inaczej niż państwo, które w takich sprawach musi najpierw powołać komisję do spraw ustalenia, dlaczego poprzednia komisja nic nie ustaliła.

A w Niemczech?

Tam WOŚP raczej  nie jest potrzebna. Bo system działa sprawniej. Bo sprzętu nie brakuje. Bo szpitale mają budżet, a nie długi. Bo państwo inwestuje, zanim coś się zepsuje, a nie po fakcie.
Gdyby Niemcy zobaczyli polski finał WOŚP, zapytaliby:
„To państwo nie kupuje sprzętu? To kto kupuje?
A Polak odpowiedziałby:
„My. W styczniu. Po ogórkach, puszką.”
I wtedy Niemiec zrozumiałby, dlaczego Polacy mają takie mocne serca.
Bo oprócz ZUS‑u muszą pompować jeszcze WOŚP-u puszki.







Tekst pisany w różowych okularkach i z bezpiecznej odległości od czerwonych akcentów. To satyra i opinia autorska, nie instrukcja obsługi rzeczywistości. Nie odnosi się do żadnych osób.

czeQfli
O mnie czeQfli

Piszę z pogranicza idei i faktów. Interesuje mnie to, co polityczne, zanim stanie się decyzją — i to, co filozoficzne, zanim zostanie nazwane. Eseje, komentarze, refleksje — czasem z nutą ironii, czasem z powagą. Nie szukam odpowiedzi, lecz lepszych pytań.  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo