Witam to jest mója pierwsza ale i nieostatnia notka na Salon24.pl, prowadzę sobie kilka blogów z czego najczęsciej poczytać można mnie tutaj http://człowieczek.pl oraz http://djgotuje.pl
Tak sie rozmarzyłem przypominając sobie jakie były dobre parówki w poprzednim ustroju <marzy> Po wyjęciu z wody nie przypominały spuchniętego ciała topielca, miały podobny kształt co przed ugotowaniem. Wiem że jak i w tych co teraz tam tez nie było zbyt dużo mięsa a więcej pozostałości z produkcji i co tam wpadło do młyna ;) ale smak ich był nie do opisania. Śniadania na koloniach zakładowych dwie parówki, musztarda sarepska i pajda chleba. Człowiek miał siłe przez cały dzień do zabawy i zdobywania wymyślonych twierdz. Teraz jako ju ż dorosły człowiek i rodzic tęsknie za tamtymi czasami. To co dziś serwuje sie nam na każdym kroku nie ma prawa nazywać się parówką. Jak można wyrób który po wyjęciu z opakowania po dwóch dniach rzuca sie na nas wściekle, zielonym nalotem na pysku, i wścieklizną na "pysku" ;P.
Tak więc ja składam petycje pod którą zbieram podpisy aby z kilograma mięsa wychodziło maksymalnie 1,2 kg produktu a nie jak jest teraz z kilograma mięsa wychodzi 3.2 kg wędlin 0.0 tak, tak mniej więcej tyle ale trwają prace nad podniesieniem normy.
Pozdrawiam DJCzas aka Człowieczek
P.S. Zapraszam także po zdrowe jedzenie na serwis kulinarny DJGotuje.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (7)