Od kilku lat borykam się z wieloma problemami dokładnie to od 2001 roku kiedy tragicznie straciłem ojca. Moja sytuacja zawsze była zagmatwana i nigdy nie mogłem się poczuć zbyt szczęśliwie bo na drugi dzień coś dzieje się złego.
ostatnie 4 lata to największy koszmar tracę wszystko co miałem. Nie chodzi tu o dobra które można nabyć drogą kupna, ale fizycznie i psychicznie się wykańczam, do tego tracę miłość swojego życia, poprzednia poszła sobie do innego bo kochała mój portfel. Ja zastanawiam się nad odebraniem swojego życia ale czemu to jest takie trudne. Jedni potrafią za kilka groszy odebrać innym życie, ludzie giną w wypadkach, umierają z róznych przyczyn a ja muszę żyć, po co, komu jestem potrzebny?
Dziecku, pewnie tak bo mnie kocha, i ja je bardzo kocham w tym roku ma I Komunie a mnie nie stać nawet na najmniejszy prezent dla niej :(
Mojej M. pewnie tak bo walczy o mnie jak lwica, ale czuje że ona jest już zmęczona mną i walką o mnie, sama przypłaca swoim zdrowiem ta walkę.
Moja Mama tez mnie kocha, ale sama też już się poddaje.
i co tu robić jak żyć aby nie myśleć o tym?
Nic nie pozostaje innego jak rozważyć za i przeciw, oraz spróbować ponownie zejśc z tego świata może ktoś zna dobry sposób. Żartowałem nie ma dobrego sposobu aby odejść z tego świata aby nikt nie cierpiał. Jeszcze walczę ale nie wiem jak długo święta się zbliżają a ja nie wiem co ze sobą zrobić i czy mnie będzie stać aby aby kilka jajek kupić
Zastanawiam się kiedy mi odłączą prąd, ale może sie uda skombinować $$$ aby zapłacić złodziejskiemu Tauron-owi za jego prognozy z palca wyssane.
Zombie człowieczek.pl pozdrawia i pewnie ku radości wielu osób niedługo zamilknie bo czytanie moich wypocin powinno mieć ostrzeżenie
"Ministerstwo Zdrowia ostrzega: Czytanie postów tego autora może powodować trwałe uszczerbki na zdrowiu psychicznym i fizycznym, a w szczególnych przypadkach grozi ciężkim kalectwem lub śmiercią "


Komentarze
Pokaż komentarze (24)