Trudno uwierzyć, że ławka kadrowa PiS jest aż tak krótka.
Zwłaszcza, że inne potencjalne kandydatury PiS na marszałka Sejmu cieszyły się o wiele większym entuzjazmem innych partii politycznych. Ale, jak widać kolejny raz zwyciężyła zasada "mierny ale wierny".
Ludwik Dorn niestety nie był dobrym ministrem spraw wewnętrznych. Jego niedopatrzenia wychodzą na jaw dopiero po jego dymisji, ale świadczą niezbicie, że na stanowisku sobie nie radził. Nie radził sobie też w kontaktach z mediami, wykazując się małostkowością, niekompetencją i obrażając sie co chwila.
Trudno więc uwierzyć by na stanowisku jeszcze bardziej odpowiedzialnym wypadł lepiej. Być może PiS nadal w niego wierzy, albo po prostu nie ceni stanowiska marszałka, Sejm traktuje jako mało istotne zgromadzenie, więc desygnował na stanowisko byle kogo - i tak nie ma to większego znaczenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)