Sprawa zatrzymannego kardiochirurga Mirosława G. była wałkowana we wszystkie już strony wielokrotnie.
Minister Ziobro powiedział coś, czego nie powinien był powiedzieć - potwierdził winę zatrzymanego. mimo że w cywilizowanych państwach nikt do tego nie ma prawa - orzekać o winie może jedynie sąd.
W ostatni weekend nawet prezydent stwierdził, że Ziobrę emocje posunęły zbyt daleko.
Tymczasem, dzisiaj gazety cytują szefa rządu RP mówiącego: "pan, który, tutaj dowody są naprawdę mocne, dopuścił się co najmniej ponad 40 aktów korupcji i to najbardziej obciążających, bo odnoszących się do leczenia ludzi, których życie było zagrożone".
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=47467
Czyli, tym razem premier występuje niczym sąd i przyznaje, że lekarz dopuścił się przestępstw.
Zarówno polskie prawo jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) w Strasburgu wyrażnie w swoich orzeczeniach zabrania tego typu praktyk.
Tutaj nawet ewentualna wina dr. G nie ma znaczenia - nawet w przypadku orzeczenia o winie przez są - ma on wygraną sprawę o odszkodowanie przed ETPC.
Europejski Trybunał Praw Człowieka w lutym wydał jeszcze jedno orzeczenie (w sprawie Polaka), w ktorym wyraznie potwierdza, ze organy panstwowe nie moga wypowiadac sie o winie aresztowanego czy oskarzonego przed zapadnieciem wyroku sadu. Stało się to mimo, że ostatecznie został on skazany. ETPC zauważył jednak, że sąd wypowiedział się o winie decydując o tymaczasowym aresztowaniu a przed zakończeniem postępowania.
Rozumiem emocje towarzyszące premierowi, który bardzo nie lubi nie mieć racji, ale od polityka na tym stanowisku musimy wymagać trochę więcej wiedzy i rozsądku.
Nie wiem czy dr. G. wystąpi o odszkodowanie, ale jeśli tak się stanie, to na pewno będzie mu one przyznane. Za winy premiera zapłacą podatnicy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)