FC Barcelona po tygodniowej przerwie (i szczęścliwym zwycięstwie w ostatnich minutach meczu) wizytowała Sevillę - drużynę może nie najwyżej obecnie ustytuowaną w tabeli, ale na pewno bardzo groźną.
Mecz był ciekawy i po okresie przewagi gospodarzy, w drugiej połowie Barca potrafiła przycisnąć i zdobyć wyrównującego gola. Ale to daje tylko 1 punkt.
Real Madryt - po prostu rozniósł Valladolid 7:0. Mimo, iż Valladolid nie jest drużyną aż tak słabą, w dodatku początek meczu wydawał się świadczyć na jego korzyść - grali dobrze, ale.... Real potrafił grać szybko z kontry i strzelać bramki.
A dystans pomiędzy Realem i Barcą nadal wynosi 8 punktów. Już chyba mało kto wierzy w możliwość nawiązania walki przez Katalończyków. Chociaż zostało jeszcze 15 kolejek do rozegrania.
Ja nadal uważam, że Barcy potrzebny jest nowy trener - wprawdzie boryka się ona z kontuzjami, ale lepszych zawodników na pewno nie potrzebuje.
Manchester Utd - gładko przegrał (u siebie) z rywalem zza miedzy: Manchester City 1:2.
W dodatku ową jedyną bramkę strzeliły Diabły dopiero w 91 minucie meczu. Wcześniej zaś dwoili się i troili i ... nic.
Teraz zwalają winę na zmęczenie zawodników po meczach drużyn narodowych. Wydaje się to nieco naciągane. To prawda, że większość drużyn narodowych grała w ostatnich dwóch tygodniach po dwa mecze, ale..... dotyczy to większości dużych klubów. W dodatku MU w odróżnieniu od wielu innych drużyn był zupełnie nie dotknięty rozgrywkami afrykańskiego pucharu narodów.
Czyżby więc Arsenal (gra dzisiaj z Blackburn) miał już sprawę mistrzostwa załatwioną? W dodatku Chelsea zbliżyła się na odległość 3 punktów do MU....


Komentarze
Pokaż komentarze (2)