41 obserwujących
105 notek
117k odsłon
  432   0

Późno nastaje czas dla pewnych kwiatów

 

IV

 

 

Rdestowiec kwitł przez cały wrzesień. Dwa podmuchy nocnych przymrozków go przetrzebiły. Wcześniej pokazywałem go w rozkwicie, dziś tylko widok z góry na całą kępę czterometrowej wysokości (widziane z okna na I piętrze). Czerwone plamki to spadłe liście dzikiego wina.


Dziś już śladu nie ma po tych późnych kwiatach i nawet liście już odwędrowały. Kiedyś na nie popatrzymy, gdyż za mało się o liściach mówi.

 

*

 Ciemiernik  może ponoć kwitnąć jeszcze w styczniu.

Dlatego został sprowadzony do ogrodu. Przymrozki naprawdę go nie obeszły.


 

*

Wrzos nie przyciąga wzroku w pojedynkę, ale to wyłącznie sprawa wymiarów. Jeśli się przyjrzeć w odpowiedniej skali trudno oderwać oczy.  


 

*

Fiolet marcinków dekoruje skromnie

schyłek jesieni.


 

Przymiotno ogrodowe

swą ludową nazwę zawdzięcza Marcinowi,

gdyż kwitnie jeszcze w jego święto,

nawet gdy przedtem je nadsiecze mróz.


 

Jest za pan brat z jesienią, a właściwie

to zwodzi ją, może się przed nią kryje

pod płaszcz płatków złota.


 

A może to jest trybut wasala?

Pokłon oddany okolicznościom?


 

Nie, choć w swej prostocie występuje tylko

w dosyć egalitarnym tłumie


 


– to jednak zasługuje na królewską cześć gdyż

w rzeczypospolitej kwiatów

jest najdzielniejszym z książąt.

Fioletowej krwi nie szczędzi.

Na polu bitwy z wrogim odbarwieniem

sam trwa

kiedy ze sceny schodzi

królowa róża

roniąc ostatnią łzę.

 

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale