W nocy po cichu nadeszła śmierć dla miasta Szczecina i okolic. Nikt by się nie spodziewał, że opady ciężkiego i mokrego śniegu (śnieg z deszczem) spowoduje, aż takie utrudnienia życia dla mieszkańców zachodniopomorskiego.
Tej pechowej nocy byłem właśnie w pracy. Dyżur rozpocząłem o godzinie 18:00. Tuż przed moją zmianą zaczęło śnieżyć. Opady nie były bardzo intensywne, raczej wydawało się, że są spokojne i umiarkowane. Silnego wiatru również się nie odczuwało.
Pewnie zastanawiacie się, po co to piszę? Marnuję swój i Wasz drogocenny czas. Robię to, ponieważ wiem, że jest grupa czytelników, w Polsce, która jest ciekawa co się działo i jak to wszystko się stało.
W pracy z kolegami z nocnej zmiany śmieliśmy się, że w święta Bożego Narodzenia nie było śniegu, a po świętach Wielkanocnych mamy. Nikt się z nas jeszcze nie zastanawiał, co może się stać.
Nagle godzina 1:15 chwilowy zanik prądu, nic wielkiego pomyśleliśmy. Parę minut później o 4:30 zgasło ponownie. Tym razem wszystko. Włączyło się światło awaryjne. Mieliśmy Egipskie Ciemności. Brak zasilania prądu spowodował zmagazynowanie dużej temperatury (ciśnienia) w piecu (1100*C). Zaczęła się walka z czasem… ciężką sytuację w pracy udało nam się szybko oczywiście opanować.
Walkę musiały podjąć również inne ważne instytucje np. szpitale, wielu z nich nie było łatwo, jak podają media.
Szczecin sparaliżowany. Wracając do domu na mieście był widoczny kompletny chaos. Ludzie nie wiedzieli, co się dzieje. Spóźnieni do pracy ganiali przez miasto szukając komunikacji zastępczej za tramwaje (środek komunikacyjny), które strajkują już od dwóch dni. Tramwajarze domagają się podwyżek.
Na ulicach brak świateł i ślizga nawierzchnia z breji błota potęguje liczbę wypadków. Studzienki kanalizacyjne nie chcą przyjmować zmarzniętego śniegu. Natomiast kierowcy już przygotowani do lata. Prawie wszyscy już na letnich oponach. Jeden z pierwszych wypadków (na ul. Boh. Warszawy) karetka pogotowia uderza w autobus.
Następnie wysiadają telefony komórkowe. Nikt nie może się nigdzie dodzwonić (stacjonarne nie działały już w nocy). Kolejny problem to brak możliwości zakupu wody pitnej oraz jedzenia. Wszystkie sklepy są nieczynne, z powodu kas fiskalnych, które również potrzebują zasilania. Dopiero po godzinie 9:00 małe sklepiki zaczynają sprzedaż beż użycia elektronicznych kas. Od rana czynny tylko jeden wielki sklep oraz na obrzeżach miasta jedna stacja paliw. Działalność w ten nie fortuny dzień zawdzięczają swoim agregatom.
Martwy Szczecin w środku tygodnia po 11:00 zaczyna przypominać zwykły niedzielny dzień. Na drogach znikają samochody oraz piesi. Tylko tak troszkę więcej policji na ulicach. Wszyscy już się cieszą, że nie pada. Wychodzi słoneczko.
Komunikaty z kancelarii Prezydenta Szczecina mówią, że to jest tylko zwykła pechowa awaria. Natomiast media i mieszkańcy doszukują się czegoś innego.
Mówią i analizują: „Szczecin ma na Łukasińskiego Międzynarodowy Korpus NATO” i.t.p. Jednak uważam, że nie możemy wpadać w panikę. Z mojej bliskiej obserwacji, co się działo w nocy myślę, że nie powinniśmy dopatrywać się niczego innego.
Myślę, że teraz przed władzami miasta stoi nie łatwe zadanie. Muszą podjąć działania na rzecz kapitalnego remontu miasta. Takie potężne miasto, jak stolica zachodniopomorskiego nie może mówić, że z powodu starych słupów oraz linii mamy awarię. Prawa część strony politycznej musi wreszcie się dogadać i być jednomyślna. Uważam, że powinien już się skończyć czas rozmów na temat teczek i opluwania czasu PZPR-u. Faktycznie były to trudne czasy i nie mogą się powtórzyć! Jednak teraz czas spojrzeć na jej zalety, z których bez z nich Polska by nie istniała.
Wychodząc na ulicę widzimy PZPEROWSKIE bloki, chodniki, wodociągi, szkoły, szpitale, elektrownie oraz budynki jednostek wojskowych. Gdzie są „cuda” AWS? Gdzie spełnione obiecanki Prawa i Sprawiedliwości? Gdzie „cuda” Donalda Tuska?
Kochana Prawico! Czas ucieka, a Polska stoi w miejscu.



Komentarze
Pokaż komentarze (28)