6 obserwujących
159 notek
50k odsłon
  140   0

Ryzyko eskalacji: Indonezja uznała papuaskich partyzantów za terrorystów

Oddajemy do Waszych rąk wiosenny przegląd wiadomości dotyczący wydarzeń w Papui Zachodniej. Jest on w dużej mierze poświęcony możliwej, dalszej eskalacji konfliktu z indonezyjską administracją, po tym jak najwyżsi przedstawiciele Republiki Indonezji określili Armię Narodowego Wyzwolenia Papui Zachodniej (TPN-PB) mianem organizacji terrorystycznej.

Geograficznie i zależnościowo obszar Melanezji może wydać się wielu mieszkańcom Polski odległy. Każdy obywatel Polski powinien wiedzieć jednak, że Zachodnim Papuasom odebrano prawo do dekolonizacji i samostanowienia, a Polska, rękami gabinetu Władysława Gomułki, wzięła w tym walny udział na forum ONZ w 1969 roku. Można więc powiedzieć, że Polska dostarczyła jedną z 84 szabli, które przesądziły o indonezyjskiej okupacji i nowej kolonizacji Papui Zachodniej [1]. Każdy materiał poświęcony Papui Zachodniej, obok swojej funkcji informacyjnej i edukacyjnej, jest zarazem pytaniem retorycznym do obywateli Polski, kiedy skłonią władze decyzyjne własnego kraju do wycofania się z łamiącej prawo międzynarodowe decyzji z roku 1969.

INDONEZYJSKIE WŁADZE UZNAJĄ ARMIĘ NARODOWEGO WYZWOLENIA PAPUI ZACHODNIEJ (TPN-PB) ZA ORGANIZACJĘ TERRORYSTYCZNĄ

Po wydarzeniach z 11 września 2001 roku w Nowym Jorku, w skali międzynarodowej, terroryzm i funkcjonowanie organizacji terrorystycznych stało się przyczyną usprawiedliwiającą wszelkie gwałtowne i nadzwyczajne operacje na gruncie krajowym i zagranicznym. Depersonalizująca etykieta „terrorysty” nieuchronnie wiążąca się z zagrożeniem, tłumaczyła pozaprawne działania i uzasadniała bezosobową neutralizację, jak utrzymywano, dla wyższego dobra publicznego. Skorzystała na tym administracja Kremla, która zaprowadzanie własnych porządków na Kaukazie mogła odtąd tłumaczyć „czeczeńskim terroryzmem”. Ten sam odczyn przyzwolenia miały amerykańskie „wojny dronów” na Bliskim Wschodzie. Indonezyjczycy przeżyli własny, wielki zamach terrorystyczny na Bali, o profilu islamistycznym, w którym 12 października 2002 roku zginęły 204 osoby, w tym 88 Australijczyków.

Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, indonezyjska administracja i służby tego kraju posługiwały się różnymi zniesławiającymi epitetami pod adresem Zachodnich Papuasów, stawiających zbrojny opór indonezyjskiej obecności w regionie. „Dzikie bandy”, czy chociażby ostatnio „uzbrojone grupy kryminalne” były od zawsze sygnałem dla opinii krajowej i międzynarodowej, że nie mamy do czynienia z równoległym podmiotem wobec indonezyjskiego monopolu na przemoc w regionie, a marginalną hucpą, z którą administracja Dżakarty, miała wcześniej czy później sobie poradzić.

Niezaprzeczalnym faktem jest jednak, że począwszy od lat 1960. indonezyjska administracja zderzyła się z masowym oporem w Papui Zachodniej. Rodzimy zbrojny opór spotykał się z nieproporcjonalną odpowiedzią Dżakarty. Według niektórych rachub, tylko między latami 1963-1984 z rąk indonezyjskich sił bezpieczeństwa zginęło 120 tysięcy Zachodnich Papuasów, w przeważającej części cywilów. Jedna z hipotez zakłada, że to właśnie między innymi pod wpływem zbiorowego doświadczenia cierpienia za czasów Nowego Ładu Suharto, uformowała się ogólnopapuaska zbiorowa tożsamość, rozpościerająca się od Zatoki Cenderawasih po Piramidę Carstensza.

image

Do końca lat 1990. głównym nurtem kwestionowania indonezyjskiej obecności w Nowej Gwinei stał się cywilny ruch o profilu pokojowym, który upatrywał rozwiązania problemu w środkach prawnych, od dialogu z Dżakartą po niepodległościowe referendum pod międzynarodowym nadzorem. Zbrojny opór jednak nigdy nie ustał. Zbrojny konflikt w Papui Zachodniej, uznawany za konflikt o niskiej częstotliwości wciąż się tlił. Zachodniopapuascy partyzanci – według niektórych rachub nie więcej niż kilkaset osób – operujący najczęściej w obszarach oddalonych od wybrzeża, nie dawali o sobie zapomnieć, zwłaszcza w górach, gdzie kontrola indonezyjskiego państwa bywała niepełna.

Ruch Wolnej Papui działał od początku indonezyjskiej obecności, ale Armia Narodowa Wyzwolenia Papui Zachodniej (TPN-PB), w zbliżonej do obecnej formuły, rozpoczęła swoją działalność 1 lipca 1971 roku. Teoretycznie składa się z 33 dowództw regionalnych, operujących pod jednym kierownictwem, ale w rzeczywistości poszczególne dowództwa posiadają sporą autonomię, a zdaniem indonezyjskich badaczy, Vidhyandika Djati Perkasy i Alifa Satria, de facto tylko 4 lub 5 dowództw TPN-PB prowadzi obecnie aktywną działalność zbrojną [2]. Wielka, cywilna organizacja niepodległościowa, Zjednoczony Ruch Wyzwolenia Papui Zachodniej (ULMWP), rozpoczął w 2020 roku tworzenie równoległych struktur państwowych do Republiki Indonezji. W ramach tego projektu utworzono Armię Papui Zachodniej (WPA), aczkolwiek formacja ta nie prowadzi aktualnie żadnych działań zaczepnych. Chociaż więc na celowniku indonezyjskich służb może znaleźć się teoretycznie każdy Papuas, to w dużej mierze najnowsze obwieszczenia indonezyjskiego państwa, o których za moment opowiemy, mają związek z konfliktem z Armią Narodowego Wyzwolenia Papui Zachodniej (TPN-PB).

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka