Moim zdaniem wiele czynników złożyło się na obecny stan rzeczy. Całej winy na pewno nie można zrzucić na młodych ludzi i ich brak ambicji oraz lenistwo, chociaż prawdą jest, że wielu absolwentów szkół wyższych samych jest sobie winnych. Jednak nikt mi nie wmówi, że sytuacja na polskim rynku pracy jest normalna, ponieważ 60 % młodych osób tych pracuję na umowach śmieciowych. W każdej chwili mogą być zwolnieni bez konieczności zachowania terminu wypowiedzenia.
Czynniki demograficzne
Lata osiemdziesiąte to lata wyżu demograficznego. To naturalne, że gdy tak liczne roczniki wchodzą na rynek pracy, to miejsc pracy dla wszystkich nie starczy. W wielu innych europejskich krajach jest podobnie.
Kryzys
Wskutek kryzysu nie powstaję tak wiele miejsc pracy jak kilka lat temu. Nowych miejsc pracy jest znacznie mniej, niż osób wchodzących na rynek. Często nawet jak młody człowiek znajdzie pracę, to wskutek redukcji etatów zostaje zwolniony z niej jako pierwszy, ponieważ ma najkrótszy staż pracy. Ponadto kryzys spowodował spadek zapotrzebowania na polskich pracowników w innych europejskich krajach, które co roku przyciągały setki tysięcy młodych Polaków.
System szkolnictwa
Polski system szkolnictwa jest chory. Nie uczy kreatywności i samodzielnego myślenia. Czego najlepszym przykładem jest matura z języka polskiego, gdzie uczeń ma napisać wypracowanie, które będzie zawierało elementy określone w kluczu odpowiedzi. Ponadto zachwiane są proporcję pomiędzy teorią i praktyką. Zdecydowanie za dużo jest tej pierwszej.
Młodzi ludzie
Część winy za aktualny stan rzeczy ponoszą na pewno sami młodzi ludzie. Mimo, że od dawna wiadomo, że mamy nadmiar politologów, socjologów i ekonomistów, te kierunki co roku są jednymi z bardziej obleganych. Wielu młodych ludzi czas studiów traktuję jako czas zabawy. Jest to na pewno jeden z najpiękniejszych, jeśli nie najpiękniejszy czas w życiu człowieka. Jednak właśnie wtedy młodzi ludzie powinni podejmować pierwsze prace, odbywać staże, kursy, czy szkolenia. Pracodawca niechętnie patrzy na kandydata do pracy z pustą rubryczka doświadczenie w CV. Niestety wiele młodych osób do dzisiaj żyję w błędnym przekonaniu, że dyplom otwiera mnóstwo drzwi. Prawda jest taka, że dzisiaj znaczy on naprawdę niewiele. Liczy się głównie doświadczenie i znajomości. Oddzielną grupę młodych ludzi stanowią osoby z małych wsi i miasteczek. Wielu z nich nie mogąc znaleźć pracy w miejscu zamieszkania po prostu stwierdza, że w tym kraju nie ma pracy. Są to często osoby słabo wykształcone, często pochodzące z rodzin patologicznych, które boją się rozstania ze swoją małą ojczyzną. Wolą żyć do trzydziestki na garnuszku rodziców lub państwa, niż opuścić rodzinne strony.
Zbyt duża liczba studentów
2 miliony studentów w 38 milionowym kraju to zdecydowanie za dużo. W naszym kraju nie znajdzie się co roku 400 tysięcy nowych miejsc pracy, dla ludzi z wyższym wykształceniem. Tylu miejsc pracy w urzędach nawet obecny rząd nie jest w stanie stworzyć. Część z tych ludzi i tak musi podjąć pracę poniżej swoich kwalifikacji. Niestety to dla niektórych może okazać się bardzo bolesne. Wielu na pewno wybierze pracę za 1500 funtów, a nie 1500 złotych. Wielu z tych ludzi pewnie już nigdy nie wróci do ojczyzny. Tylko ja się zastanawiam, po co tyle zmarnowanych pieniędzy, zarówno państwa, jak i samych młodych ludzi oraz ich rodziców na 5 lat studiów dla osób, które do końca życia będą pracować poniżej swoich kwalifikacji.
Elity rządzące
Wysokie obciążenia pracodawców, w tym planowane podniesienie stawki rentowej na pewno nie wpływają zachęcająco na pracodawców, by tworzyli nowe miejsca pracy. Ponadto planowane jest podwyższenie wieku emerytalnego, który spowoduję jeszcze mniejszą liczbę miejsc pracy dostępną dla młodych ludzi. W ramach walki z kryzysem zmniejszono pulę dostępnych środków na aktywne formy walki z bezrobociem, co też na pewno niekorzystnie wpłynęło na sytuację młodych ludzi na rynku pracy. W dużym stopniu winą naszych rządzących jest choroba systemu szkolnictwa, również szkolnictwa wyższego. Przez lata jedynym pomysłem jego zreformowanie było utworzenie gimnazjów i nowej matury. Jednak te zmiany , mimo, że były bardzo kosztowne nie wpłynęły na poprawę jakości kształcenia. Nikt nie pomyślał jak ograniczyć liczbę studentów. Rządzącym było na rękę odkładanie problemu bezrobocia wśród młodych ludzi w przyszłość. Ta przyszłość właśnie nadeszła. Nikt mi nie wmówi, że rządzący nie wiedzieli, co będzie skutkiem, tego że tak duża liczba młodych ludzi kończy co roku studia.
Skutki komunizmu
W wielu zakładach zwłaszcza państwowych w dalszym ciągu pracują ludzie z politycznego nadania z lat komunizmu. Osoby często bez kwalifikacji, które swoją posadę zawdzięczają temu, iż byli wierni partii. Oni boją się jak diabeł święconej wody ludzi młodych, którzy mogliby swoją młodzieńczą fantazją i kreatywnością zepsuć panujący w tych instytucjach „ład i porządek”. Ponadto właśnie z tamtych lat wyniesiony został wszędobylski obecnie nepotyzm oraz znajomości, które też w dużym stopniu ograniczają dostęp do niektórych stanowisk. Wiele z nich jest po prostu dziedzicznych i nikt z poza rodziny lub układu nie ma szans się na nie dostać.
Utrudniony dostęp do zawodu
Niestety po wielu studiach wykonywanie wyuczonego zawodu jest niezwykle trudne. Do wykonywania części zawodów potrzebne są odpowiednie uprawnienia, licencja lub praktyki, do których dostęp jest ograniczony lub zdobycie tych uprawnień kosztuję sporo pieniędzy i trwa bardzo dużo czasu. Niektórych ludzi na ich zdobycie najzwyczajniej w świecie nie stać. Po prostu pewne grupy zawodowe bronią dostępu do swojego zawodu, by mieć mniejszą konkurencję, a co za tym idzie móc windować ceny swoich usług.
Winnych jest wielu. Dlatego moim zdaniem każdy powinien uderzyć się w pierś i zamiast spierać się kto jest winny zaistniałej sytuacji, wszyscy powinni wspólnie znaleźć sposób na jej rozwiązanie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)