danielik danielik
571
BLOG

Dzisiejsze wojny w obronie wolności i demokracji

danielik danielik Polityka Obserwuj notkę 0

 

Żyjemy w dziwnych czasach. W czasach, w których człowiek już od małego jest ze wszystkich stron atakowany setkami informacji, poglądów, płyną one ze środków masowego przekazu, ale także od rodziny i nauczycieli oraz znajomych. Czy świat jaki widzimy dookoła jest rzeczywiście taki jakim wydaję się być. Czy może od najmłodszych lat kształtowano naszą wizję świata, a my w nią uwierzyliśmy i przyjęliśmy za swoją własną. Argumentem popierającym moją hipotezę niech będzie fakt, że wielu Polaków nie potrafi czytać ze zrozumieniem, co czyni ich analfabetami wtórnymi, a także ma problem z rozwiązaniem zadań, które wymagają logicznego myślenia, a nie tylko czysto książkowej wiedzy.

WOJNY

Według XIX wiecznego teoretyka Clausa von Clausewitza wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami. Jest oczywiście prawda, wojny nie są po to by pomóc ciemiężonym przez tyranów narodom. Każdej wojnie przyświecają cele polityczne i ekonomiczne. Wojna jest sposobem na robienie interesów. Nie od dziś wielkie międzynarodowe koncerny właśnie w trakcie wojny zbijają prawdziwe fortuny. W trakcie trwania II wojny światowej w myśl zasady Amschela Rothschilda „Nie wkłada się wszystkich jajek do wszystkiego koszyka” międzynarodowi bankierzy finansowali obydwie strony konfliktu. Dzisiejsze wojny są jednak zdaniem polityków i większości mediów zupełnie inne. Mają na celu zgładzenie tyranów ciemiężących swoich obywateli oraz zaprowadzenie demokracji w tych krajach. Dlaczego społeczność międzynarodowa przymykała oko na program nuklearny Korei Północnej oraz los jej głodzonych i pozbawionych większości praw obywateli , dlaczego nie interweniowano gdy krwawy tyran Pol Pot wprowadzał w życie swój chory plan, który kosztował życie co czwartego obywatela jego kraju? Dlaczego pozwolono na masakrę w Rwandzie? Interweniowano natomiast w Afganistanie, Iraku i Libii. Dlaczego akurat tam?

Afganistan

Można się zastanowić na temat dlaczego akurat ten jeden z najbiedniejszych krajów świata (o ile nie najbiedniejszy) stał się celem inwazji Stanów Zjednoczonych. Oczywiście chodziło o wprowadzenie demokracji. Zamach na World Trade Center, który podobno przeprowadził wyszkolony i przez wiele lat sponsorowany przez Stany Zjednoczone Osama bin Laden (winy nigdy mu nie udowodniono), stał się wygodnym pretekstem do interwencji. Powstaje pytanie co jest największym bogactwem tego ubogiego kraju. Odpowiedź brzmi: opium. Tak mak, z którego produkuję się zarówno morfinę, stosowaną jako środek przeciwbólowy, jak również jeden z najgroźniejszych narkotyków – heroinę. Produkcja i handel opium od dawna była sprawą polityczną. Już w połowie XIX wieku doszło do dwóch wojen opiumowych między chińską dynastią Qing i Wielką Brytanią. Brytyjczycy płacili za towary kupowane w Chinach opium, było to niekorzystne dla tego azjatyckiego państwa oraz prowadziło do degeneracji społeczeństwa, co spowodowało zakaz jego importu przez chińskie władze i doprowadziło do dwóch wojen. Po klęskach Chiny musiały zalegalizować handel opium. Jeszcze na początku XX wieku na ten azjatycki kraj przypadało ponad 80% światowej produkcji tego narkotyku. Co ciekawe dopiero Mao Tse Tung rozpoczął bezwzględną wojnę z tym procederem.

Obecnie według różnych źródeł to na Afganistan przypada od 80 do nawet 95% światowej produkcji opium. Tylko dzięki uprawie maku ludzie tego kraju jakoś egzystują. Co jednak najgorsze w ostatnim roku produkcja ta według raportu ONZ wzrosła o 60%. Co ciekawe jedynym, którym udało się zmniejszyć produkcję opium byli okrutni Talibowie. Ich przywódca mułła Omar w 2000 roku wydał zakaz uprawy jakichkolwiek narkotyków. Być może wynikało to bardziej z przyczyn ekonomicznych, gdyż spadek podaży opium spowodował wzrost jego cen, jednak faktem jest, że udało im się zmniejszyć uprawy maku. Zakaz ten został również ustanowiony pod wpływem nacisków ONZ. Oczywiście doprowadziło to do skrajnej nędzy wielu i tak już biednych obywateli Afganistanu i w tym należy również upatrywać przyczyny nienawiści wielu Afgańczyków do Talibów. Po amerykańskiej inwazji w 2001roku praktycznie, co roku uzyskiwano rekordowe zbiory maku.

To rodzi pytanie, co tak naprawdę było przyczyną tej wojny. Może zarówno walka z wrogiem, który i tak nigdy nie zostanie niepokonany, czyli islamskimi terrorystami oraz przejęcie kontroli nad krajem produkującym wart miliardy narkotyk, prowadzący do degeneracji części ludności, którego handel kontrolują potężne grupy przestępcze.

Irak

Kolejnym etapem walki z najgroźniejszym po świńskiej grypie zjawisku XXI wieku jakim jest terroryzm oraz islamski fanatyzm była inwazja na Irak. Oczywiście głównym celem ataku na Irak w 2003 roku było zaprowadzenie demokracji, uwolnienie ludności spod rządów krwawego dyktatora oraz co najważniejsze ochrona świata przed bronią masowej zagłady, którą rzekomo iracki reżim konstruował.

Ciekawe, że jeszcze w latach osiemdziesiątych Amerykanie wspierali Husajna w trakcie wojny z Iranem (również dostawami broni biologicznej i chemicznej). W czasie, gdy był ich sojusznikiem przymknęli również oko na masakrę Kurdów. Interweniowali dopiero, gdy w 1990 roku zaatakował Kuwejt. Wiadomo pozbawieni państwa Kurdowie nie mają kontroli nad złożami ropy, ani gazu, w przeciwieństwie do Kuwejtu. Stany Zjednoczone na dobre postanowili rozliczyć się z Husajnem dopiero w 2003 roku. Oczywiście oficjalnym powodem było zapobiegnięcie irackiemu programowi nuklearnemu. Ciekawe jednak dlaczego zaatakowali Irak, a nie Koreę Północną? Przecież to Kim Dzong Il był wówczas bliżej skonstruowania broni masowego rażenia, co zresztą ostatecznie prawdopodobnie mu się udało. Ciekawy jest również fakt, że zarzutów wysuwanych w stosunku do Iraku nigdy nie potwierdzono.

Dziwnym trafem Irak posiada wielkie złoża ropy naftowej. Po inwazji kraj po dziś dzień znajduję się w ruinie, co potwierdzili nawet eksperci Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Oczywiście gigantyczne zyski czerpią amerykańskie koncerny odbudowujące kraj i wydobywające ropę naftową. Ciekawe, czy takiej wolności pragnęli Irakijczycy?

Libia

W inwazji na ten kraj uczestniczyły głównie kraje europejskie. Amerykanie byli zajęci „porządkowaniem” Afganistanu i Iraku. Kraje zachodniej Europy ochoczo wsparły libijskich opozycjonistów i walnie przyczyniły się do obalenia wieloletniego dyktatora. Oczywiście wszystko w imię demokracji. Oczywiście Muammar Kaddafi był tyranem i despotą. Czerpał również wielkie osobiste korzyści z handlu ropą. Pieniądze wydawał często na ekstrawagancję, jak gra ukochanego syna w klubie Serie A, którego został sponsorem. Organizował koncerty gwiazd muzyki POP, które nagle po ataku na Libię dowiedziały się, że Kaddafi jest zbrodniarzem i zaczęły masowo z zarobionych w Libii pieniędzy zasilać organizacje charytatywne. Czyżby jednak nie było prawdą, że „Pecunia non olet”? Czy rządzący Arabią Saudyjską, czy Katarem nie mają równie ekscentrycznych sposobów na wydawanie pieniędzy czerpanych z wydobycia ropy? W tych, jak i wielu innych krajach arabskich, których gospodarka oparta jest na wydobyciu ropy naftowej, tylko niewielka część mieszkańców żyje w dobrobycie.

Czy jednak międzynarodowa interwencja właśnie Libii miała na celu jedynie uwolnienie libijskich obywateli od jej tyrana? Może Libijczycy wpadli z deszczu pod rynnę? Czy władza bezwzględnego tyrana nie zostanie zastąpiona władzą międzynarodowych koncernów naftowych? Libijczycy pozbawieni prawa zarządzania swoimi złożami utracą swoją niedawno wywalczoną niezależność.

Mimo wszystkich swoich strasznych czynów, w polityce Kaddafiego można dopatrzyć się również kilka pozytywów. Po pierwsze racjonalnie gospodarował on libijskimi złożami ropy, słynącej ze swojej jakości. Po drugie pieniądze płynące z wydobycia ropy, po za niewątpliwym dobrobytem władcy, wpływały również na szereg korzyści dla całego libijskiego społeczeństwa. Warto tu wymienić bezpłatną edukację, służbę zdrowia, czy energię elektryczną oraz bardzo tanią benzynę. Ponadto Kaddafi za pomocą budowy Wielkiej Sztucznej Rzeki rozwiązał problem braku wody w wielu prowincjach kraju.

Czy jeśli władzę nad złożami przejmą europejskie państwa oraz koncerny naftowe sytuacja mieszkańców Libii ulegnie poprawie, a może stanie się źródłem bogactwa głównie zachodnich inwestorów. Czy zamiast wyczekiwanej wolności Libii nie spotka kolejna okupacja? Przecież na pewno Francuzi i Włosi nie pomagali w obaleniu Kaddafiego bezinteresownie. Zresztą nigdy tego nie ukrywali.

danielik
O mnie danielik

Otwarty na rozmowę i wymianę poglądów z innymi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka